Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Remis w Tyszowcach. Pozostałe niedzielne wyniki

Bardzo dobre zawody obejrzeli kibice, którzy w niedzielę przybyli na stadion Huczwy. Co prawda, ich pupile nie zdołali odnieść zwycięstwa, ale nie przestraszyli się lidera z Radzynia Podlaskiego i pozostawili po sobie dobre wrażenie, remisując 0:0.
Jako pierwsi groźną sytuację stworzyli sobie gospodarze. Już w 3 min z 20 m uderzył Jacek Iwanicki, ale dobrą interwencją popisał się Krzysztof Stężała. Gospodarze odpowiedzieli sześć minut później, ale Paweł Pliszka uderzył zbyt lekko i Wojciech Bartoszyk nie miał problemów ze złapaniem piłki. Pięć minut później Huczwa powinna zdobyć gola. Po dośrodkowaniu Maksima Pewlenki z rzutu rożnego, Jurij Michalczuk stanął sam przed Stężałą, ale uderzył niecelnie. Chwilę później Patryk Czarnecki mógł przypomnieć \"biało-zielonym”, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Jego strzał w dobrym stylu obronił jednak Bartoszyk. W 25 min świetną interwencją popisał się Patryk Szymala, który w ostatniej chwili zablokował Michalczuka. W 36 min po raz trzeci już nie popisał się ukraiński napastnik Huczwy. Michalczuk świetnie odnalazł się w polu karnym gości, ale jego uderzenie w znakomitym stylu obronił golkiper Orląt. Dwie minuty później znakomitą okazję zmarnował Pliszka. Najskuteczniejszy strzelec lidera minął już nawet Bartoszyka, ale z 5 m nie trafił do pustej bramki. Boiskowe emocje mocno udzieliły się Rafałowi Wójcikowi. Szkoleniowiec Orląt w końcówce pierwszej połowy wdał się w dyskusję z arbitrem, a ten bez zastanowienia odesłał go na trybuny. – Myślałem, że w meczu piłki nożnej najbardziej liczą się piłkarze i widowisko. Sędzia był chyba jednak innego zdania. Starał się udowodnić, że to on jest najważniejszy i muszę przyznać, że doskonale mu to się udało – stwierdził Wójcik. Po przerwie poziom gry pozostał wysoki. Obie drużyny w dalszym ciągu stwarzały sobie dogodne sytuacje, ale nie poprawiły skuteczności. Najlepsze okazje dla gospodarzy zmarnowali Paweł Maliszewski, który w 47 min uderzył głową tuż obok słupka, Michalczuk oraz Iwanicki. Z kolei w zespole gości skutecznością nie błysnęli Mateusz Puła i Łukasz Kępa. Ten pierwszy nie zdołał trafić do bramki z 12 m. Z kolei były zawodnik m.in. Górnika Łęczna i Motoru Lublin w 79 min zmarnował sytuację sam na sam. Huczwa Tyszowce – Orlęta Radzyń Podlaski 0:0 Huczwa: Bartoszyk – Orzechowski, Nowosad, Anioł, Mruk, Walentyn (57 Piotr Joniec), Somyk, Iwanicki, Pawlenko, Paweł Maliszewski (71 Cieślik), Michalczuk. Orlęta: Stężała – Wej, Kozłowski, Zarzecki, Szymala, Leszkiewicz, Borysiuk, Pliszka, Łukasz Kępa (80 Grochowalski), Czarnecki (61 Puła), Brzostek. Żółte kartki: Michalczuk (H) – Kozłowski, Leszkiewicz (O). Sędziował: Marek Mirosław. Widzów: 400. W sobotę przekonali się o tym piłkarze Stali Kraśnik, którzy dzięki ambicji i determinacji zdobyli upragnione trzy punkty, pokonując na wyjeździe BKS Unię Bełżyce 1:0. Jedyną bramkę spotkania zdobył w doliczonym czasie gry Marcin Nowak. Obrońca \"niebiesko-żółtych” dobił do pustej bramki uderzenie Łukasza Dziedzica. Wcześniej do bramki rywali trafili gospodarze. A konkretnie Mirosław Cioch, który po dośrodkowaniu Piotra Fulary pokonał Marcina Mańkę uderzeniem głową. Zdaniem sędziego napastnik Unii znajdował się jednak na pozycji spalonej i gol nie został uznany. Obie drużyny stworzyły sobie jeszcze po kilka dogodnych sytuacji, ale nie potrafiły ich wykorzystać. Jedną z najlepszych zmarnował Paweł Bielak, którego uderzenie w 60 min w dobrym stylu obronił Mańka. Z kolei w 86 min po rajdzie i dośrodkowaniu Daniela Szewca w poprzeczkę trafił Krzysztof Jabłoński ze Stali. – Remis byłby zdecydowanie bardziej sprawiedliwym rezultatem. Szczęście dzisiaj pomogło jednak Stali. Tym bardziej, że w pierwszej połowie, to my byliśmy lepszym zespołem, ale zabrakło nam nieco skuteczności – podsumował Tomasz Kamiński, trener Unii. BKS Unia Bełżyce – Stal Kraśnik 0:1 (0:0) Bramka: Nowak (90). Unia: Rumiński – Zieliński (70 Winiarski), Pietras (80 Iwaniak), Piwowarski, Jezierski, Sidor (46 Boniaszczuk), Cześniak, Gołociński, Wawer (65 Wołowski), Cioch, Bielak. Stal: Mańka – Fulara, Nowak, Ławryszyn, Dziedzic, Szewc, Szczawiński (70 Stadnicki), Pacek (70 Wojtysiak), Dydo, Zięba, Jabłoński. Żółte kartki: Pietras (U) – Dydo, Szewc (S). Sędziował: Łukasz Woliński. Widzów: 300. Przełamanie piłkarzy z Niedrzwicy Dużej. Po trzech kolejnych porażkach, tym razem zremisowali 1:1 z Lublinianką Lublin. Mogli pokusić się nawet o zwycięstwo, ale zabrakło im precyzji przy wykończeniu dogodnych sytuacji, które sobie wypracowali. – Remis to sprawiedliwy wynik. W pierwszej połowie to oni byli lepszym zespołem, po przerwie my. Nikt nie powinien narzekać na ostateczny wynik – powiedział Arkadiusz Wszoła, kierownik Lublinianki. Orion Niedrzwica Duża – Lublinianka Lublin 1:1 (1:0) Bramki: Lis (14) – Grzesiak (53). Orion: Kozłowski – Szłapa, Niedzielski, Pyda, Skiba, Witek (90 Szymuś), Rossa (66 Gorczyca), Żarnowski, Krężołek, Lis (86 Kaczmarczyk), Gutek. Lublinianka: Zapał – Chmielnicki, Paździor (78 Turowski), Nogas, Łysek, Sebastianiuk, Josicz, Sobiech, Borowski (58 Krupski), Grzesiak (73 Oszast), Góral (75 Wszoła). Żółte kartki: Pyda, Witek, Szymuś, Rossa (O) – Paździor, Grzesiak, Chmielnicki (L). Sędziował: Piotr Kozłowski. Widzów: 150. Janowianki zremisowała bezbramkowo z Włodawianką. Dla gości było to już piąte z rzędu spotkanie bez porażki. Janowianka Janów Lubelski – Włodawianka Włodawa 0:0 Janowianka: Drelich – Góra, Wachowicz, Sobótka, Mierzwa, Duda (65 Kamiński), Szczecki, Firosz, Matysiak, Piecyk (56 Michał Budkowski) P. Sadowski. Włodawianka: Wereszczyński – Roczon, Nielipiuk, Mosurec, Zdolski, Budzyński (72 Musz), Borys, Chaciówka, Gołąb, Soroka (67 Rembiesa), Więcaszek. Żółte kartki: Sobótka (J) – Więcaszek, Gołąb, Zdolski (W). Sędziował: Jacek Walczyński. Widzów: 50. – To kabaret. Sędzia znowu się wygłupił. Widział faule tylko w jedną stronę. Nam gwizdał wszystko, a kiedy po brutalnym faulu Damiana Chybiaka musieli znieść na noszach, nawet nie zareagował – bulwersował się Modest Boguszewski, szkoleniowiec Sparty Rejowiec Fabryczny. Lewart Lubartów – Sparta Rejowiec Fabryczny 1:0 (0:0) Bramki: Kaczmarski (63). Lewart: Wilkołek – Lewin, Mitura (46 Białacki), Pszczoła, Jezior, Szczygieł (46 Krzyżanowski), Pożak (82 Pietrzak), Birski (58 Mitaszka), Bielak, Korzeniowski, Kaczmarski. Sparta: Sajecki – Sandomierski, Machnikowski, Rutkowski (84 Kiejda), Chybiak (65 Świr), Rossa, T. Adamiec, Wójcik, Bodys (68 M. Adamiec), Ziarkowski, Kozioł. Żółte kartki: Jezior (L) – Sajecki, Machnikowski, Wójcik, T. Adamiec, Rossa, Rutkowski (S). Sędziował: Leszek Kurowski. Widzów: 250. Podobnie jak w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, tak i tym razem Orlęta Łuków pokonały 3:0 Start Krasnystaw. Dobrą formę strzelecką podtrzymał Łukasz Kiryło, który zdobył bramkę już w czwartym kolejnym ligowym spotkaniu. – Gramy coraz pewniej. Mam nadzieję, że zwycięską passę podtrzymamy już do końca rundy – powiedział Robert Różański, szkoleniowiec Orląt. Start Krasnystaw – Orlęta Łuków 0:3 (0:0) Bramki: Kiryło (67), Przeździak (81), Gaj (85). Start: Ryć – Banaszkiewicz, Gutowski, Dowhoszyja, Nowakowski, Szponar (86 Mazurkiewicz), Chariasz (55 Pluta), Polikowski (85 Sz. Sawa), Suduł, Klimkiewicz, Sadowski. Orlęta: Lisiewicz – Szewczak, Grula, Ozygała, Szlaski, Przeździak (85 Wysokiński), Wryk, Kiryło (75 Gaj), Wróbel (46 Matuszewski), Buga, Markowski (46 Romaniuk). Sędziował: Sławomir Olucha. Widzów: 200.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama