Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Wygrane Lublinianki i Huczwy

W tym sezonie Lublinianka u siebie jeszcze nie przegrała. Mało tego, \"zielono-biało-czerwoni” jak dotychczas stracili na Wieniawie zaledwie trzy bramki. I wszystkie w spotkaniu z liderem z Radzynia Podlaskiego. W sobotę dobra passa została podtrzymana. Bo podopieczni Zbigniewa Grzesiaka pokonali u siebie Janowiankę Janów Lubelski 1:0.
Bohaterem spotkania został syn szkoleniowca, Igor. 20-latek ostatnio imponuje skutecznością i wyrasta na kluczowego zawodnika lubelskiego zespołu. W sobotę trafił do siatki już w 20 min spotkania. Młody napastnik wykorzystał błąd obrońców gości, którzy za krótko wybili piłkę po dośrodkowaniu z lewej strony. Doskoczył do futbolówki i ładnym uderzeniem zza szesnastki pokonał golkipera Janowianki. Co ciekawe, grający szkoleniowiec gości, Andrzej Wachowicz wystąpił w roli kreatora gry. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że popularny \"Groszek” całe życie występował na pozycji środkowego obrońcy. – W naszym zespole szwankuje trochę rozegranie, więc szukam optymalnych rozwiązań. Myślałem, że swoim doświadczeniem pomogę nieco zespołowi. Niestety, wynik świadczy o czymś innym – powiedział Wachowicz. – Jestem zadowolony, ale tylko ze zwycięstwa. Powiem szczerze, że mówiąc delikatnie, kibice obejrzeli bardzo przeciętne widowisko. Byliśmy jednak zdecydowanie lepszym zespołem i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Szkoda tylko, że kontuzji doznał Mateusz Turowski, który karetką został odwieziony do szpitala – podsumował Zbigniew Grzesiak, szkoleniowiec Lublinianki. Włodawianka i Huczwa to rewelacje czwartoligowych rozgrywek. Oba zespoły spisują się jak na razie zaskakująco dobrze i zasłużenie plasują się w czołówce tabeli. W niedzielnym pojedynku beniaminków, górą byli goście. Podopieczni Jacka Paszkiewicza wygrali po bramce, którą w doliczonym czasie gry zdobył doświadczony, 38-letni Michajło Somik. Były zawodnik Spartakusa Szarowola zachował najwięcej zimnej krwi w zamieszaniu podbramkowym i ku uciesze kolegów z zespołu oraz sztabu szkoleniowego skierował piłkę do bramki. – Sędziowanie było karygodne. Sam też byłem kiedyś arbitrem, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Spalony po rzucie z autu? Kartka dla Więcaszka po ewidentnym faulu na nim:? To tragedia. Podejrzewam, że obserwator napisał książkę na temat pracy pana Śledzia – mówił po spotkaniu Marek Drob, szkoleniowiec Włodawianki. Od pierwszych minut mecz był wyrównanym widowiskiem. Obie drużyny stworzyły sobie po kilka ciekawych okazji, ale nie potrafiły ich wykorzystać. Zabrakło im chyba spokoju. Tego samego, który w ostatnich sekundach był przyjacielem Somika. Trzeba przyznać, że goście mieli sporo szczęścia. Do momentu, kiedy padł gol, spotkanie było bardzo wyrównane i podział punktów na pewno nie skrzywdziłby żadnej ze stron. Ostatecznie, ze zwycięstwa mogą cieszyć się jednak podopieczni Jacka Paszkiewicza. Dzięki temu, udało się im awansować na trzecią pozycję w tabeli.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama