Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Wystawa malarstwa Piotra Myślickiego

W niedzielę (14 listopada) o godz. 18.00 we Puławskim Ośrodku Kultury \"Dom Chemika\" odbedzie się wernisaz wystawy obrazów Piotra Myslickiego.
Obrazy Piotra Floriana Myślickiego fascynują. Są z tego przemijającego, a nawet minionego gatunku, w którym artysta miał szacunek dla detalu, urody i wyjątkowości świata, a także odbiorcy. Myślicki urodził się w 1937 roku w Paryżu. Był synem pracownika ambasady. Ojciec wychowywał go w duchu miłości do Polski, której chłopak wcale nie znał ponieważ rodzina pochodząca z Kresów rozpierzchła się na wszystkie strony świata. Zobaczył ojczyznę przodków po raz pierwszy mając 23 lata. Tam, w Paryżu, uczył się historii i poznał ją lepiej, niż nie jeden Polak. Jako młody człowiek, po wojnie postanowił wrócić do tych stron, które uważał za ojczyznę. Przyjechał w 1960 roku i nie był to czas najlepszy ani dla Polaków, ani dla przybyszów. Młody, inteligentny człowiek widział to, co tu się działo i porównywał z wolną Francją. Było mu bardzo trudno, ale przecież został. Dostał pracę w puławskim IUNG-u, jednak jego największą, a może jedyną pasja było rysowanie i malowanie. Utrwalał mijający świat. Fascynował go Kazimierz o tyle, o ile był starym miasteczkiem z chylącymi się do ziemi domkami, autentyczny, nietuzinkowy. Gdy stał się modną bombonierką, Myślicki wybierał okolice Markuszowa, Mięćmierza i świat, który przemija, pejzaż ze starą gruszą na miedzy, chatę krytą słomą, kobiety na targowisku szczelnie owinięte wełnianymi chustami. Czuł, że to się już kończy, i że warto ten folklor utrwalić. To była wciąż Polska \"przedwojenna”, która jednak powoli ulegała przemianom. Może właśnie o takiej opowiadał mu ojciec tam w Paryżu. Robił szkice olejem i w niczym one nie przypominają tych tradycyjnych węglem czy ołówkiem. Skromny i pracowity bardzo surowo oceniał swoje obrazy. Właśnie dlatego wielu nie zaakceptował i nie chciał organizować swojej wystawy. Tylko dwukrotnie zgodził się na udział w wystawach zbiorowych, a swoje płótna podpisywał wyłącznie przymuszony przez nabywcę. Starał się niszczyć te obrazy, o których sądził, że nie są udane. Na szczęście wiele udało się uratować. Jego obrazy to również bogaty materiał etnograficzny, to świat, którego już nie ma Poza walorami dokumentu, malarstwo Myslickiego jest fascynujące. Nie wstydźmy się określenia – piękne, wspaniałe kolorystycznie, prawdziwe. Nigdy się nie dorobił. Woził autobusem blejtram i sztalugi, nawet deszcz i śnieg nie były przeszkodą, by wyjść w plener. Był artystą w starym stylu – \"wędrownym”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama