Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z rowu do policji i z powrotem na ogrodzenie. Smutny i krótki żywot dumy radomskiej drogówki

Miał być postrachem piratów drogowych i dumą radomskiej komendy. Przejęty od pijanego kierowcy, potężny Ford Mustang GT o mocy 450 koni mechanicznych przetrwał na służbie zaledwie cztery miesiące. Efektowny amerykański muscle car zakończył swoją policyjną karierę na prywatnym płocie w Milejowicach, potrącony przez skręcającego Volkswagena. To prawdopodobnie jedna z najkrótszych i najbardziej ironicznych historii we współczesnych dziejach polskiej drogówki.
Rozbity policyjny mustang
Po zaledwie czterech miesiącach dumnej służby, unikalny policyjny Ford Mustang GT wylądował... na prywatnym ogrodzeniu

Źródło: KMP Radom

Pechowy czwartek w Milejowicach

W czwartek około godziny 12:30 ryk amerykańskiej widlastej ósemki na ulicy Radomskiej w Milejowicach został nagle przerwany hukiem gniecionej blachy i łamanego ogrodzenia. Policjant radomskiej drogówki, jadąc Mustangiem na sygnałach uprzywilejowania, spieszył na interwencję w kierunku Zakrzewa.

Podczas manewru wyprzedzania kolumny pojazdów doszło jednak do fatalnego nieporozumienia. Kierująca szarym Volkswagenem kobieta podjęła decyzję o skręcie w lewo, nie zauważając pędzącego radiowozu. Siła uderzenia wyrzuciła oba auta z drogi. Volkswagen wylądował w przydrożnym rowie, natomiast policyjny Mustang z impetem wbił się w ogrodzenie prywatnej posesji.

Na szczęście, mimo groźnie wyglądających zniszczeń, nikt nie odniósł obrażeń, a obaj kierujący byli trzeźwi. Dla sprawczyni kolizji spotkanie ze sportowym radiowozem skończyło się mandatem w wysokości 2000 złotych oraz 10 punktami karnymi.

Zbrodnia i darmowe konie mechaniczne

Najbardziej niebanalny w całej sprawie jest jednak rodowód tego niezwykłego radiowozu. Samochód nie kosztował podatników ani złotówki. W kwietniu zeszłego roku jego poprzedni właściciel dachował nim w miejscowości Ślubowo, mając w organizmie dwa promile alkoholu.

Zamiast na licytację komorniczą, dzięki staraniom prokuratury i policji, sportowe auto rocznik 2018 zostało oficjalnie wcielone do państwowej służby.

Pod maską radiowozu zamontowano potężny silnik 5.0 V8 o mocy 450 KM ze skróconą, manualną skrzynią biegów. Auto katalogowo osiągało „setkę” w niecałe 5 sekund, a jego prędkość maksymalna wynosiła 249 km/h.

Srebrno-niebieskie barwy i policyjne koguty auto zyskało podczas oficjalnej prezentacji w marcu. Niestety, ulica Radomska okazała się dla niego barierą nie do pokonania. Komenda Wojewódzka Policji w Radomiu poinformowała, że na ten moment jest jeszcze za wcześnie, by ocenić, czy uszkodzony Mustang w ogóle wróci na drogi. Jeśli naprawa okaże się nieopłacalna, ta motoryzacyjna legenda przejdzie do historii jako jeden z najkrócej służących radiowozów w Polsce.


Rozbity Mustang Policja Radom

Rozbity Mustang radomskiej drogówki

Źródło: KMP Radom

Rozbity Mustang Policja Radom

Rozbity Mustang radomskiej drogówki

Źródło: KMP Radom

Rozbity Mustang Policja Radom

Rozbity Mustang radomskiej drogówki

Źródło: KMP Radom

Rozbity Mustang Policja Radom

Rozbity Mustang radomskiej drogówki

Źródło: KMP Radom

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama