Drosio nie jest już szkoleniowcem Dwernickiego
Zakończyła się runda jesienna czwartoligowych rozgrywek. Nadszedł więc czas podsumowań, także w klubach. To oznacza, że stołki, na których siedzą szkoleniowcy niektórych zespołów, rozgrzały się już do czerwoności.
- 14.11.2010 20:16
Jako pierwszy nie wytrzymał Zbigniew Drosio i sam podał się do dymisji. Szkoleniowiec Dwernickiego Stoczek Łukowski tej jesieni nie miał wielu powodów do zadowolenia. Jego zespół zdobył zaledwie cztery punkty, będąc zdecydowanie najsłabszą ekipą rozgrywek.
– Wydaje mi się, że rola szkoleniowca mnie przerosła. Czuje się zmęczony i chcę odpocząć od trenerki. Być może poprowadzę jeszcze jakiś zespół, ale nie wcześniej, niż za pół roku – tłumaczy Drosio.
Na razie nie wiadomo jeszcze kto zajmie jego miejsce. W niedzielę, podczas spotkania Pucharu Polski, Dwernickiego tymczasowo prowadził Damian Czub. – Nie jestem jeszcze gotowy, aby na stałe objąć zespół. Może za kilka lat. Na razie koncentruję się na szkoleniu młodzieży i grze w piłkę – wyjaśnia Czub.
W najbliższym tygodniu wyjaśni się też zapewne przyszłość Marcina Goździołki z Orionu Niedrzwica oraz Andrzeja Wachowicza z Janowianki. W obu przypadkach zarządy dokonają analizy dotychczasowych wyników i postanowią, co dalej.
– Przed sezonem spodziewałem się, że zrobimy lepszy wynik – nie ukrywa Goździołko.
– Zderzyłem się jednak z brutalną rzeczywistością. W ostatniej chwili kompletowaliśmy skład i musiało minąć trochę czasu, żeby wszystko zaskoczyło. Pod koniec chłopcy zaczęli stanowić wreszcie zespół i jestem optymistą, jeśli chodzi o rundę wiosenną. Jeżeli pozostanę na stanowisku, to jestem przekonany, że spiszemy się dużo lepiej – dodaje trener Orionu.
Co ciekawe, bezpiecznie może czuć się Andrzej Mironiuk, szkoleniowiec, który z Huraganem Międzyrzec Podlaski zdobył zaledwie pięć punktów. – Daliśmy mu szansę, bo chcemy stawiać na młodzież. Nie wycofujemy się z tego. Co prawda planujemy niedługo spotkanie zarządu ale temat zmiany trenera nie będzie poruszany. Wierzymy, że wiosną zespół zrobi dużo lepszy wynik i utrzymamy się w lidze – powiedział Waldemar Czempiński, prezes Huraganu.
Do otwarcia okienka transferowego jeszcze sporo czasu, ale pojawiły się już pierwsze, bardziej lub mniej konkretne, informacje na temat zmiany barw klubowych. Z Orląt Radzyń Podlaski odeszli Piotr Brzostek i Kamil Grochowalski. Niedługo podobny los może spotkać również Michała Rajtara z Roztocza Szczebrzeszyn oraz Piotra Fularę ze Stali Kraśnik. Transferowa karuzela powoli się rozkręca.
Brzostek i Grochowalski musieli opuścić Orlęta, bo przestali spełniać wymagania szkoleniowca, Rafała Wójcika.
– To bardzo fajni chłopcy, ale pod względem sportowym odstawali nieco od zespołu. Wystarczy spojrzeć na ich wyniki w klasyfikacji kanadyjskiej. Nie powalają na kolana. Mam jednak nadzieję, że przejdą do klubów, gdzie będą mieli okazję do regularniejszej gry i odbudują się. Życzę im tego z całego serca – zapewnia Wójcik.
Powody, dla których ze swoimi klubami mogą rozstać się Rajtar i Fulara są zgoła inne. Obydwaj znaleźli się na celowniku drugoligowej Stali Rzeszów. Trener Sławomir Adamus obserwował ich nawet w ligowych spotkaniach i jest przekonany, co do ich umiejętności.
Poszukiwania nowych zawodników rozpoczęli też trenerzy czołowych zespołów czwartej ligi. – Musimy równać do najlepszych trzecioligowców. Mamy listę zawodników, których chcielibyśmy ściągnąć. Na razie zdradzę jedynie, że do zespołu wrócą Dariusz Ptaszyński i Piotr Gmur – informuje szkoleniowiec lidera z Radzynia Podlaskiego.
Pomysł na transfery ma także Robert Różański z Orląt Łuków. – Przydałby się ktoś, kto wzmocniłby rywalizację w pomocy i ataku. Na razie jest jednak za wcześnie, aby rozmawiać o konkretach. Jesienią będziemy chcieli zagrać jeszcze dwa sparingi. Najbliższy, już w sobotę z Wilgą Garwolin. Możliwe, że pojawią się nowi zawodnicy, których będziemy chcieli sprawdzić – powiedział Różański.
Z kolei Huczwę Tyszowce może wzmocnić Tomasz Margol. Były zawodnik Hetmana Zamość był bliski przejścia do „biało-zielonych” już latem. Wtedy zdecydował się jednak na występujący w niższej klasie rozgrywkowej Igros Krasnobród. Tym razem, ma być inaczej.
Reklama













Komentarze