Tabela czwartej ligi po rundzie wiosennej jest dosyć klarowna. Gołym okiem widać, że największe szanse na awans do wyższej klasy rozgrywkowej mają Orlęta Radzyń Podlaski, Stal Kraśnik, Huczwa Tyszowce oraz Orlęta Łuków. O tym, kto z tego kwartetu wywalczy promocję, zadecydują w dużej mierze finanse.
MICHAŁ BECZEK
21.11.2010 19:20
Bo w niskich klasach rozgrywkowych nie jest inaczej, niż w ekstraklasie czy na jej zapleczu. Tutaj także bez pieniędzy ani rusz. Awans z czwartej do trzeciej ligi to nie tylko splendor i szansa na rozwój, ale również znacznie wyższe wydatki.
– Są dalsze wyjazdy, piłkarzom trzeba więcej płacić, a i sędziowie drożej kosztują – wylicza Jacek Nowoświatowski, kierownik Stali Kraśnik. Nie wszystkie zespoły z czołówki będzie na to stać.
Jako jedyne żadnych problemów nie powinny mieć Orlęta Radzyń Podlaski. – Nie ma śladów po dawnych problemach finansowych. Otrzymujemy wypłaty na czas, mamy świetne warunki do treningów. Działacze w stu procentach wywiązali się z przedsezonowych obietnic, dzięki czemu możemy koncentrować się wyłącznie na walce o awans – zapewnia Paweł Pliszka, kapitan lidera.
Dobrze zorganizowana jest także Huczwa Tyszowce.
– U nas piłkarze nie mają może kokosów, ale na pewno nie są krzywdzeni. Wszyscy mają regularnie płacone – mówi Jacek Paszkiewicz, szkoleniowiec "biało-zielonych”.
– Jeżeli ktoś dostanie ofertę z wyższej ligi, to nie będziemy rzucać mu kłód pod nogi i robić przeszkód w odejściu. Ale na pewno nie będziemy się też osłabiać. Na miejsce każdego zawodnika, który odejdzie, pojawi się nowy, o co najmniej takich samych umiejętnościach. Na tę chwilę nie wiem jednak, jakie cele postawi przed nami zarząd. Ze swojej strony mogę obiecać jedynie, że jeżeli pojawi się szansa awansu, to na boisku zrobimy wszystko, aby go wywalczyć – dodaje Paszkiewicz.
Znacznie gorsza jest sytuacja Stali Kraśnik. – Nie bardzo wiemy, na czym stoimy. Z jednej strony jesteśmy mocni kadrowo. Mamy zespół, który z całą pewnością stać, aby wywalczyć promocję. Ale z drugiej… 250 tys. zł. w skali roku to niby sporo pieniędzy, lecz zdecydowanie za mało na trzecią ligę. Wiele zależy od wyborów samorządowych, od wsparcia miasta. 14 grudnia mamy w klubie walne zebranie. Wtedy wyjaśni się, kto wejdzie w skład zarządu, kto zostanie prezesem. To też będzie miało bardzo duże znaczenie – twierdzi Nowoświatowski.
Czwartym do brydża są Orlęta Łuków. Zespół prowadzony przez Roberta Różańskiego po kiepskim początku rozgrywek, odrobił większość strat do czołówki i obecnie zajmuje czwartą pozycję, ze stratą zaledwie trzech punktów do drugiego miejsca, gwarantującego awans. A przecież przed sezonem deklaracje działaczy były jasne.
– Chcemy awansu – mówił dyrektor klubu Waldemar Bącik.
– I nie zamierzam się z tego wycofywać. Jesteśmy właśnie na etapie pozyskiwania środków finansowych. Musimy zapewnić sobie spokojny byt na 2011 rok. Nie stać nas na spektakularne transfery, ale zrobimy wszystko, aby wzmocnić zespół zgodnie z oczekiwaniami trenera – kończy Bącik.
Zbigniew Drosio odszedł ze Stoczka Łukowskiego po zakończeniu rundy jesiennej. Mimo że od tego czasu minęły już prawie dwa tygodnie, działacze jak dotychczas nie wybrali jego następcy. – Cały czas treningi prowadzi Damian Czub. Jesteśmy w trakcie rozmów, ale jak na razie z żadnym z kandydatów nie doszliśmy do porozumienia – informuje Roman Skwarek, kierownik Dwernicki.
Do zmiany na stanowisku trenera nie doszło na razie także w Rejowcu Fabrycznym. – Umawialiśmy się z Jackiem Ziarkowskim, że poprowadzi drużynę tymczasowo do końca rundy i tak pozostanie. Ale nie wiem jeszcze kto będzie trenerem na wiosnę. Powiem szczerze, że nie prowadziłem jeszcze nawet żadnych rozmów z potencjalnymi kandydatami – zapewnia Robert Szokaluk, prezes Sparty.
Wśród czwartoligowców szykują się też pierwsze zmiany kadrowe. Michał Rajtar nie odszedł jeszcze z Roztocza, ale najprawdopodobniej niedługo zdecyduje się na ten krok. Był już na testach w Stalowej Woli, a w najbliższym czasie wybiera się do Stali Rzeszów.
– Ma też oferty z dwóch innych klubów. Umówiłem się z nim, że na temat ewentualnego transferu podejmie decyzję do końca miesiąca. Muszę wiedzieć, na czym stoję – mówi Marek Pogódź, trener drużyny ze Szczebrzeszyna. – Możliwe, że odejdzie od nas jeszcze dwóch innych zawodników, ale na razie jest za wcześnie, aby mówić o konkretach – dodaje.
W sobotnim sparingu Orląt Łuków z Wilgą Garwolin w składzie gospodarzy zagrało dwóch zawodników, którym bacznie przyglądał się trener Robert Różański.
– Na razie nie chciałbym zdradzać ich personaliów, ale nie ukrywam, że pokazali się z dobrej strony – twierdzi Różański. W najbliższym czasie okaże się, czy testowani zawodnicy na dłużej zwiążą się z Orlętami. Tymczasem możliwe, że z Łukowa wyjedzie Mateusz Markowski, testowany przez Pogoń Siedlce.
Z kolei w sobotę nieco węższa stała się kadra kraśnickiej Stali. Umowy z klubem rozwiązali Aleksander Stadnicki i Artem Gryszyn. – Na razie więcej ruchów kadrowych nie planujemy. Rozglądamy się za wzmocnieniami, ale do walnego zebrania, które odbędzie się 14 grudnia nie podejmiemy żadnych konkretnych decyzji – zapewnia Jacek Nowoświatowski, kierownik Stali.
Komentarze