Jerzy Wyroślak nie jest już trenerem Wieniawy Lublin. Szkoleniowiec, który pracował z \"zielono-biało-czerwonymi\" od początku istnienia klubu, w niedzielne popołudnie zrezygnował z funkcji szkoleniowca pierwszego zespołu.
Michał Beczek
28.11.2010 19:15
Wcześniej Wyroślak pracował z juniorami lubelskiego zespołu. - I na tym chciałbym się teraz skoncentrować. Od prawie czterech lat nie miałem urlopu. Pora odpocząć. Praca z młodzieżą nie wymaga aż tak dużego nakładu pracy - powiedział były już trener Wieniawy.
W minionym tygodniu Wyroślak wszedł w skład nowego zarządu "zielono-biało-czerwonych". Poza nim znaleźli się tam również Krzysztof Gil, Jerzy Chmura, Elżbieta Skalska, Mirosław Świerz oraz Henryk Pidek.
Tylko jeden się zgodził
Dwernicki będzie miał wreszcie trenera. Po tym, jak z pracy w Stoczku Łukowskim zrezygnował Zbigniew Drosio, przez blisko trzy tygodnie funkcję tymczasowego szkoleniowca pełnił Damian Czub. Teraz zastąpi go Marcin Żak. Już na stałe.
– Szukaliśmy w Garwolinie, Siedlcach i Łukowie. Nie ukrywam, że to jedyny trener, który zdecydował się podjąć wyzwanie pracy w naszym klubie – mówi Witold Bekulard, prezes Dwernickiego.
Oficjalnie jednak Żak zostanie trenerem "zielono-czerwonych” najwcześniej w środę. – Muszę najpierw spotkać się z piłkarzami i porozmawiać z nimi. Nie ukrywam, że w dużej mierze od ich podejścia zależeło będzie, czy ostatecznie zdecyduję się podjąć pracę w Stoczku – twierdzi Żak. – Spotkanie to tylko formalność. Na 99 procent Marcin wiosną poprowadzi Dwernickiego – zapewnia Bekulard.
Żak do funkcji szkoleniowca zespołu ze Stoczka Łukowskiego przymierzany był już w trakcie rundy jesiennej. Wtedy zarząd postanowił jednak dać szansę Drosiowi.
– Znam dobrze Dwernickiego i wiem, co trzeba zmienić w zespole – mówi Żak. – Do poprawy jest przede wszystkim organizacja gry, która jesienią praktycznie nie istniała. Zresztą podobnie, jak założenia taktyczne. Piłkarze muszą wiedzieć, co mają robić na murawie.
Na pewno będziemy ćwiczyć również stałe fragmenty, bo dzięki nim można zdobyć kilka cennych "oczek”. W Stoczku jest mnóstwo zdolnej młodzieży. Trzeba ją tylko odpowiednio poprowadzić, stworzyć dobrą atmosferę, a wyniki na pewno przyjdą. Być może nawet uda się utrzymać – dodaje trener.
Bardziej realistyczne jest podejście prezesa. – Nie oczekuję cudów. Pozostanie w czwartej lidze może być nieosiągalne. Chciałbym za to, aby zespół został przygotowany do następnego sezonu w "okręgówce”. I to nie na sto, a na sto dwadzieścia procent – wyjaśnia Bekulard. – Z tego powodu nie planujemy wielkich wzmocnień. Przyjdzie jeden, najwyżej dwóch zawodników – dodaje.
Pomysł na transfery ma za to Żak. – Znam kilku chłopaków, którzy mogliby wnieść sporo ożywienia w ofensywie. To młodzi zawodnicy, ale umiejętnościami przewyższają czwartą ligę. Wstępnie już nawet z nimi rozmawiałem i przyznali, że byliby zainteresowani grą w Dwernickim – dodaje szkoleniowiec.
Nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że piłkarze, którzy mogą wzmocnić zespół ze Stoczka Łukowskiego, to Damian Aluchnia i Marcin Szwed.
Komentarze