Piątkowa dyskwalifikacja nie podłamała Justyny Kowalczyk. Co więcej, zmobilizowała naszą zawodniczkę do jeszcze większej walki. Efekt? Drugie miejsce w biegu na 5 km stylem klasycznym i taka sama pozycja podczas niedzielnego finału Ruka Triple. Tylko Marit Bjoergen była poza konkurencją.
MICHAŁ BECZEK
28.11.2010 20:26
Norweżka, która wygrała również w piątek, w sobotę wyprzedziła Polkę o 2,1 s. Dzień później różnica była znacznie większa. Już na starcie 10 km stylem dowolnym Bjoergen miała przewagę 35 s, czyli tyle, ile zdołała wypracować w dwóch wcześniejszych biegach.
Byłoby mniej, gdyby nie piątkowa kara dla Polki. Kowalczyk jednak nie rozczulała się nad swoim losem. Dzięki ambicji i zaangażowaniu zdołała obrobić część strat. Szybko dogoniła Petrę Majdić, która także wystartowała przed nią. Ale na zrównanie się z Bjoergen nie było szans. Ostateczna strata wyniosła nieco ponad 30 s.
W niedzielę, po kilku kilometrach okazało się, że to nie ze Słowenka będzie główna rywalką do pozycji numer dwa. Majdić opadła z sił, a z czwartego miejsca mocniej zaatakowała Charlotte Kalla. Szwedka zaczęła naciskać naszą reprezentantkę, ale od 8 km, gdy polska "królowa nart” włączyła wyższy bieg, nie była w stanie dotrzymać jej tempa.
Ostatecznie Kalla uplasowała się na trzeciej lokacie. Z kolei zmęczona Majdić pozwoliła wyprzedzić się nastepnym rywalkom i zakończyła zawody na siódmym miejscu. Zawiodły pozostałe Polki, które wystartowały w mini tourze. Paulina Maciuszek zajęła 44 miejsce, Ewelina Marcisz 59, Martyna Galewicz 63, a Agnieszka Szymańczak była 66.
Komentarze