Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Polska kompania Bravo wspiera Afgańczyków

Polscy żołnierze nie tylko wyjeżdżają na niebezpieczne patrole, ale wspierają też mieszkańców Afganistanu. Dzielą się z nimi żywnością i lekami, zapewniają pomoc medyczną.
Wspólne polsko-afgańskie patrole są codziennością każdego żołnierza 3 kompanii zmotoryzowanej Zgrupowania Bojowego Bravo, stacjonującej w bazie Giro. – Współpracujemy i staramy się wspierać policjantów ANP (Afghan National Police). W każdy niemal naszym patrolu uczestniczy kilku z nich – mówi kpt. Jacek Wróblewski, dowódca kompanii. Żołnierze kpt. Wróblewskiego każdego dnia realizują planowe patrole oraz wyjazdy grupy szybkiego reagowania QRF (Quick Reaction Force). Ponadto uczestniczą w różnego rodzaju spotkaniach czy akcjach, wspierających lokalne władze oraz miejscową ludność. W ostatnim czasie na wniosek władz lokalnych dystryktu Giro oraz starszyzny plemiennej z okolicznych wiosek zorganizowano spotkanie, tzw. szurę. Wzięło w niej udział 16 starszych, którzy reprezentowali osiem pobliskich wiosek. Podczas spotkania mówiono o najważniejszych problemach, z jakimi borykają się miejscowi. Wiele uwagi poświęcono potrzebie zapewniania opału i ciepłej odzieży, ubrań i koców niezbędnej do przetrwania zimy przez najbardziej potrzebujących. Przedstawiciele starszyzny prosili również o dostarczenie pomocy humanitarnej, środków higieny osobistej i leków. Natomiast kpt. Wróblewski prosił zebranych o wspieranie wysiłków władz lokalnych i afgańskich sił bezpieczeństwa ANP oraz sił ISAF w zapewnieniu spokoju i bezpieczeństwa w dystrykcie. Gdy trwało spotkanie szura polscy żołnierze wraz z ratownikiem medycznym zorganizowali punkt udzielania pomocy medycznej. Zgłosiło się kilkudziesięciu Afgańczyków. – Głównie pomagaliśmy chorym, którzy mieli stare, zadawnione urazy. Przychodzili też chorzy z różnymi chorobami skóry czy przeziębieniami, ale również przyprowadzano wiele dzieci, przyniesiono nawet noworodki – relacjonuje st. kpr. Joanna Noga, ratownik medyczny. – Mieszkańcy wioski, do których jeździmy są bardzo biedni, często proszą nas o pomoc, o leki i żywność. Zwłaszcza wzruszające są te chwile, kiedy dzieci wyciągają rączki w naszym kierunku prosząc o jakieś drobne rzeczy, prezenty – mówi ppor. Waldemar Gawron, dowódca 2 plutonu zmotoryzowanego. Po powrocie do bazy jest czas na odpoczynek i regenerację sił, ale również na obsługę sprzętu. To wtedy żołnierze czyszczą broń osobistą, sprawdzają sprzęt łączności, spożywają posiłek, czy po prostu mają czas na sen.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama