Były policjant z Biłgoraja nie stanie przed sądem. Nie rozprowadzał fałszywek
Tadeusz S. z gminy Księżpol nie odpowie przed sądem za wprowadzanie do obrotu fałszywych banknotów. Powód? Pieniądze były prawdziwe.
- 04.01.2011 13:52
W połowie maja ub. roku klient jednego z banków w Biłgoraju chciał wpłacić na swój rachunek 8,8 tys. złotych w 44 banknotach dwustuzłotowych. Ale kasjerce banknoty wydały się podejrzane.
– Wszystkie zostały zarekwirowane, bo wyglądały na podrobione – powiedział nam Romuald Sitarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu, która umorzyła właśnie śledztwo.
Mężczyzna wyznał mundurowym, że cała sumę otrzymał od Tadeusza S. w ramach zwrotu długu. Ten ostatni podczas rozmowy z mundurowymi zapewniał, że banknoty otrzymał od Tadeusza K., właściciela kantoru w Stalowej Woli na Podkarpaciu.
Obaj usłyszeli zarzuty wprowadzenia fałszywych banknotów do obrotu. Jako środek zapobiegawczy zastosowano wobec nich dozory policyjne.
– Ze wstępnej ekspertyzy wykonanej w laboratorium kryminalistycznym Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie wynikało, że mamy do czynienia z banknotami, z których usunięto znak holograficzne – opowiada Sitarz.
Ale co innego wynika z ekspertyzy wykonanej przez Departament Emisyjno-Skarbcowy NBP.
Zarekwirowane banknoty nie były podrabiane. To oznacza, że ani Tadeusz S., ani Tadeusz K. nie popełnili przestępstwa i są czyści jak łza.
Reklama













Komentarze