Na listach Biłgorajskiego Porozumienia Samorządowego fałszowano podpisy?
Wyborcy twierdzą, ze niczego nie podpisywali, więc policja wszczęła dochodzenie w sprawie nadużyć przy sporządzaniu list z podpisami wyborców popierających w jesiennych wyborach kandydatów Biłgorajskiego Porozumienia Samorządowego do rady powiatu oraz rad gmin. Grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności.
- 12.01.2011 17:26

Prokuratura zajęła się ta sprawą po anonimach dotyczących fałszowania podpisów na listach nie tylko Biłgorajskiego Porozumienia Samorządowego, ale też trzech innych komitetów.
Ale ponad 200 wyborców popierający kandydatów na radnych powiatowych i gminnych z list PSL, PiS i PO, do których w ramach działań weryfikacyjnych dotarli śledczy, potwierdziło jednak autentyczność złożonych przez siebie podpisów. Stąd odmowa wszczęcia dochodzenia.
W toku postępowania sprawdzającego cześć obywateli zakwestionowała za to swoje podpisy na listach lokalnego komitetu.
– Twierdziły, że albo nie składały podpisów, albo podpisali się na liście Biłgorajskiego Porozumienia Samorządowego, ale ich podpis nie był przyporządkowany konkretnemu kandydatowi do rady powiatu czy gminy – informuje Zbigniew Reszczyński, szef Prokuratury Rejonowej w Biłgoraju, która nadzoruje wszczęte postępowanie.
Śledczych czeka żmudna praca. Będą musieli dotrzeć i przesłuchać w charakterze świadków wszystkich obywateli, których podpisy widnieją na listach BPS.
Każdy kandydat, który ubiegał się o mandat radnego powiatu biłgorajskiego, musiał zebrać co najmniej 200 podpisów poparcia w okręgu wyborczym. W gminach do rejestracji kandydata na radnego wystarczyła nieco mniejsza liczba z głosami poparcia.
Na pewno nie obejdzie się bez opinii biegłego grafologa.
W Radzie Powiatu komitet ma dwoje swoich przedstawicieli, przedstawiciele Biłgorajskiego Porozumienia Samorządowego zasiadają też w radach gmin.
Reklama













Komentarze