Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Żużlowcy KMŻ i piłkarze Motoru czekają na remont stadionu

O stadionie przy Al. Zygmuntowskich w Lublinie mówi się już szyderczo \"Stadio de gruz”. Ale czy można się dziwić, skoro stolica województwa, prze lata nie potrafiła o niego zadbać jak należy?
Żużlowcy KMŻ i piłkarze Motoru czekają na remont stadionu
Zaniedbany stadion przy Al. Zygmuntowskich w Lublinie jest obiektem kpin kibiców z całej Polski (MAC
Cała Polska buduje stadiony. Gdańsk, Wrocław, Poznań, Gdynia, Białystok. A Warszawa nawet dwa. Tylko nie Lublin. U nas stawia się jedynie na doraźne remonty wysłużonego stadionu miejskiego. Obiekt oddano do użytku w 1961 roku, a więc 50 lat temu. W 2007 r. przeszedł częściową renowację (m.in. montaż krzesełek). Przy modernizacji pomagali sami kibice. Gdzie te jupitery? W środowisku piłkarskim do dziś krąży opowieść o tym jak do Lublina przyjechali fani Widzewa Łódź i zaczęli naśmiewać się ze stadionu śpiewając: "Wszystkie cztery, zapalcie jupitery”. To była oczywista dla wszystkich aluzja dotycząca braku oświetlenia obiektu. To dlatego co roku u progu startu sezonu piłkarskiego i żużlowego działacze Lubelskiego Węgla KMŻ i Motoru Lublin muszą drżeć o to, czy i tym razem komisje licencyjne spojrzą łaskawym okiem na obiekt przy Zygmuntowskich. Po każdej takiej kontroli na biurkach działaczy lądują pisma z długą listą wytycznych do spełnienia. – No cóż, życie idzie do przodu a nasz stadion nie młodnieje – komentuje Robert Kozłowski, prezes Motoru. Po najnowszej inspekcji KMŻ musi naprawić bandy, maszynę startową, zegar dwóch minut, światło stop i zrobić zadaszenie parku maszyn żeby żużlowcom nie lało się na głowę. Z kolei komisja licencyjna PZPN nakazała Motorowi m.in. montaż siedzisk w sektorze kibiców gości, którzy teraz mogą usiąść na betonie. Problem z kasą Na wszystko potrzeba pieniędzy, które teraz znalazły się dopiero po interwencji prezydenta Krzysztofa Żuka. Chodzi o kwotę 180 tys. zł brutto. A i tak ostateczne słowo w tej sprawie należy do miejskich radnych. Zresztą nie tylko o pieniądze chodzi. Nawet jeśli MOSiR je otrzyma to może nie zdążyć zrobić remontu na czas, bo obowiązują go procedury przetargowe. – Żeby zdążyć z pracami musi nam też sprzyjać pogoda – zauważa Dariusz Sprawka, prezes KMŻ Lublin. Bo z zimą jeszcze nikt nie wygrał. A synoptycy zapowiadają, że do końca lutego będą mrozy, potem parę dni dodatniej temperatury, i znów powrót do ujemnej. To może oznaczać kłopoty z przeprowadzeniem prac ziemnych. Bo żeby wykonać remont maszyny startowej trzeba zrobić wykop na kable. A przy ujemnej temperaturze jest to mało realne. MOSiR się wstydzi? Co ciekawe nawet MOSiR uznał chyba, że stadion nie jest dobrym produktem marketingowym i nie umieścił go na swojej stronie internetowej w zakładce "obiekty”. Jest tam m.in. IceMania, jest hala Globus, ale stadionu przy Zygmuntowskich brakuje. W sumie nie ma się czemu dziwić, bo i czym tu się chwalić? – Wiemy w jakim stanie jest ten stadion, ale jest. Trudno mi powiedzieć dlaczego nie został umieszczony na stronie – usłyszeliśmy wczoraj w dziale marketingu MOSiR. Pierwszy mecz Motoru w Lublinie ma się odbyć 12 marca z GLKS Nadarzyn. Z kolei KMŻ jeździ 3 kwietnia z Kaskadem Równe. Wszystko wskazuje na to, że kibice zarówno ci piłkarscy, jak i żużlowi, znów będą mieli okazję pasjonować się walką z czasem jaką stoczą wykonawcy robót. I trzymać kciuki żeby udało się te walkę wygrać. – Z tym naszym stadionem jesteśmy pośmiewiskiem dla całej Polski – komentuje pan Jarosław, kibic piłkarski z Lublina. – Zniechęca żeby na niego pójść. To wstyd dla władz, że przez tyle lat nic nie zrobiły żeby to zmienić.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama