Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W sobotę o godz. 17 GKS Bogdanka zagra z Górnikiem Polkowice

Przeszło sto dni musieli czekać kibice na kolejny mecz w I lidze. Ale piłkarska wiosna w pierwszej lidze wreszcie nadchodzi.
Na stadionie przy Al. Jana Pawła II pojawi się w sobotę o godz. 17, kiedy na boisko wybiegną zespoły GKS Bogdanka (jesienią był to jeszcze Górnik Łęczna) oraz Górnika z Polkowic. Dobrze, że zima wreszcie się kończy, bo w Łęcznej była ona bardzo nerwowa. Więcej, niż o sprawach sportowych mówiło się o kwestiach organizacyjnych. A raczej kłopotach organizacyjnych. Przede wszystkich chodziło o sprawy finansowe i zadłużenie. W efekcie długo zwlekano z dokonywaniem transferów, a co za tym idzie, późno rozpoczęło się również zgrywanie zespołu. Do tego doszła jeszcze "licytacja” ze zgrupowaniem. Nie pojedziemy, pojedziemy, może pojedziemy, aż wreszcie stanęło na tym pierwszym. To zakłóciło rytm przygotowań i poważnie wpłynęło do dobór sparingpartnerów. Skończyło się na tym, że praktycznie wszystkie mecze kontrolne trzeba było rozegrać ze słabszymi rywalami. Klimat wokół klubu pogorszyła zmiana nazwy klubu, z Górnika Łęczna na GKS Bogdanka. o nie mogło spodobać się kibicom, dla których, w przeciwieństwie do sponsora, tradycja to świętość. A jakby tego było mało, ze stanowiska prezesa zrezygnował Krzysztof Dmoszyński, którego zastąpił – w roli pełniącego obowiązki – Artur Kapelko. Czy "zielono-czarni” wyjdą mocniejsi z zimowej zawieruchy? Jeśli skupić się wyłącznie na sprawach sportowych, to raczej powinni. Choć inni pierwszoligowcy także nie zapadli w głęboki sen. Z zespołu odeszli doświadczeni Rafał Niżnik i Adrian Bartkowiak, ale w ich miejsce pozyskano równie ogranych zawodników. Przede wszystkim wzmocniono drugą linię, z naciskiem na jej boki. Wiosną w Łęcznej będą występowali Paweł Sasin, Paweł Kaczmarek, Ricardinho (w czwartek federacja brazylijska wydała certyfikat) oraz Tomasz Nowak. I każdy z nich powinien poważnie podnieść jakość drużyny. Jednak Mirosław Jabłoński i tak nie mógł mówić o wielkim komforcie. Podczas dwóch miesięcy przygotowań nie było ani jednego dnia, żeby dysponował kompletną kadrą. Jutro szkoleniowcy GKS też nie będą mogli skorzystać ze wszystkich piłkarzy. W środę operację nadgarstka przeszedł Wallace Benevente, Dawid Sołdecki ma kłopoty z mięśniem czworogłowym, a Grzegorz Szymanek zachorował. Do tego kilku graczy trenuje indywidualnie po urazach, a forma kilku innych, po dużych zaległościach, będzie sporą niewiadomą. Nic dziwnego, że trener łęcznian martwił się o dyspozycję zespołu w inauguracyjnym meczu. Przede wszystkim Jabłoński będzie miał dylemat na środku obrony. Na tej pozycji najprawdopodobniej, razem z Pawłem Magdoniem, wystąpi Veljko Nikitović. Na lewej stronie defensywy może wybiec Mateusz Pielach (choć to nominalny stoper), zamiast długo pauzującego Mariusza Zasady. Zagadką jest też zestawienie ataku. Do postawy napastników przez całą jesień było dużo uwag. Czy w tej sytuacji z przodu zagra tylko jeden piłkarz, a w pomocy dwaj ofensywni – Tomasz Nowak i Dejan Miloseski? Pomimo różnych zmartwień, to gospodarzom przyznawane są większe szanse na zwycięstwo. Nawet pamiętając o inauguracyjnej klątwie, która dopadła łęcznian. Po raz ostatni "zielono-czarni” w meczu otwierającym piłkarską jesień lub wiosnę, wygrali... 26 lipca 2008 roku, z Motorem Lublin. W dodatku w dramatycznych okolicznościach. Od tamtej pory mieli cztery okazje i żadnej nie wykorzystali. Dlatego czas najwyższy to zmienić.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama