Bramkarz Oleg Wichoć i obrońca Iwan Jarema to nowi piłkarze Huczwy. Obaj Ukraińcy podpisali w tym tygodniu kontrakty z rewelacyjnym czwartoligowcem z Tyszowiec. – Są jeszcze trochę przestraszeni, nie znają języka, ale wszystko przed nimi.
Michał Beczek
04.03.2011 16:17
Najważniejsze, że sami chcą pracować – mówi Jacek Paszkiewicz, szkoleniowiec Huczwy.
– Występujący na pozycji bramkarza Oleg świetnie gra na linii, dobrze czuje się na przedpolu. Ma jednak trochę braków technicznych. Ponieważ wiążemy z nim dalekie plany, chciałbym namówić do współpracy Zbyszka Pająka, wcześniej szkolącego bramkarzy w Hetmanie Zamość.
Będę rozmawiał jeszcze na ten temat z prezesem, ale mam nadzieję, że się zgodzi. Olegowi dobrze by zrobiło, gdyby dwa razy w tygodniu popracował ze świetnym fachowcem – dodaje trener.
Po sprowadzeniu Wichocia i Jaremy zamknięta została kadra Huczwy. W zimowej przerwie "biało-zielonych” opuściło pięciu zawodników: Tomasz Walentyn, Stanisław Czernoba, Patryk Nowosad, Paweł Joniec i Jurij Michalczuk.
Na ich miejsce sprowadzono sześciu nowych graczy. Poza Ukraińcami, do klubu dołączyli Kamil Droździel, Norbert Beza, Mateusz Rejs i Mateusz Późniak.
– Więcej wzmocnień nie potrzebujemy. Sądzę, że kadrowo jesteśmy mocniejsi niż jesienią. Mam w składzie tylko dwóch pewniaków. Wszyscy inni muszą ostro walczyć o miejsce w składzie. To dobrze, bo w zespole wreszcie jest rywalizacja, o jaką mi chodziło – twierdzi Paszkiewicz.
Jednak Huczwa ma jeszcze swoje problemy. Są nimi kontuzje. Wyjątkowego pecha ma Droździel. Napastnik sprowadzony z Motoru Lublin, w trakcie okresu przygotowawczego kilkukrotnie doznawał urazów, które wykluczały go z treningów.
Nieco poważniejsze problemy zdrowotne mają Piotr Joniec i Łukasz Mruk. Obaj mogą nie zdążyć na inaugurację rozgrywek, zaplanowaną na przedostatni weekend marca.
Komentarze