Takiego zamieszania w czarnym sporcie nie było już dawno. Lubelscy żużlowcy, w proteście przeciwko nowym tłumikom, myślą o strajku. Czy inauguracja ligi jest zagrożona?
MAREK WIECZERZAK
08.03.2011 17:19
Sprawa dotyczy wprowadzonych w ubiegłym tygodniu regulacji prawnych, które odnoszą się do stosowania przez żużlowców tłumików. Kwestia od początku budziła kontrowersje. Chodzi o to, że nowe wydechy mają tłumić hałas wydobywający się z motocykla.
Ale sami zawodnicy stawiają weto. – To jest niebezpieczne, bo te tłumiki powodują, że silnik się bardzo nagrzewa i może dojść do tego, że się zapali – przestrzega Karol Baran, czołowy jeździec Lubelskiego Węgla KMŻ.
Żeby załagodzić sytuację Polski Związek Motorowy chce zorganizować tzw. Okrągły stół w sprawie wprowadzenia nowych tłumików. Debata działaczy związku, klubów i samych zawodników miałaby się odbyć 17 marca w Centrum Olimpijskim w Warszawie. – Popieram tę inicjatywę i na pewno wybiorę się na te obrady – mówi Dariusz Sprawka, prezes Lubelskiego Węgla KMŻ.
Sprawa jest poważna, a zawodnicy na tyle zdeterminowani, że myślą nawet o strajku. – Ja na pewno nie założę nowych wydechów. To bulwersujące, że związek nas do tego zmusza. Niech zostawi każdemu wolną rękę. Kto chce, i kogo stać na naprawy motocykli niech jeździ. Nie wiem co zrobią w tej sytuacji moi koledzy z drużyny, najwyżej będę jedynym, który nie wyjedzie na tor – mówi Baran.
Czy to realne groźby? – Pamiętajmy, że zawodnik jest związany z klubem kontraktem, w którym zobowiązał się do czegoś. Musi więc sobie też zdawać sprawę z konsekwencji pewnych zachowań – zauważa Sprawka.
Zawodnicy i działacze zwracają uwagę na to, że w całej sprawie zabrakło zwykłej informacji, dlaczego potrzebna jest zmiana tłumików. – Ja sam czułem się zdezorientowany. Do tej pory nie wiem, po co robić tak wielkie zmiany skoro nic konkretnego one nie wnoszą – twierdzi szef lubelskiego II-ligowca.
PZMot tłumaczył się na początku, że nowe tłumiki są podyktowane wymogami Unii Europejskiej. Jednak okazało się, że nie ma w tym wiele prawdy, bo rozporządzenie nie odnosi się do żużla. Związek nie wycofał się jednak ze swojego pomysłu. – Nie wiem na co liczono. Że wszyscy machną na to ręką, a jak nie to się ich zmusi do zaakceptowania tego regulaminu? – pyta Sprawka.
Trudno teraz przewidzieć jak zakończą się obrady "okrągłego stołu”. Część prezesów klubów nie zamierza w ogóle brać w nich udziału, bo nie wierzy, że może to coś zmienić. – Rzeczywiście będzie ciężko, bo do startu ligi pozostanie niewiele ponad dwa tygodnie. Może zabraknąć czasu żeby to wszystko odkręcić – komentuje prezes KMŻ Lublin.
Komentarze