Do zakończenia sezonu zasadniczego w grupie południowej I ligi pozostały jeszcze trzy kolejki. Jednak prawdziwa rywalizacja w czołówce tabeli dopiero się rozpoczyna.
(ogor)
09.03.2011 17:06
W barażu o ekstraklasę wystąpią dwa najlepsze zespoły, a szanse na to mają w tej chwili cztery ekipy.
Po 15 seriach stawkę otwierają drużyny z województwa lubelskiego – Alfa Bank Spółdzielczy oraz Stone Master Trefl. I właśnie w sobotę o godz. 16 w Radzyniu Podlaskim zmierzą się ze sobą w spotkaniu derbowym. – W pierwszym meczu w Zamościu wygraliśmy wysoko 9:1, ale to wcale nie świadczy o różnicy poziomów. Ten wynik był nawet trochę zaskakujący – mówi trener lidera Dariusz Wierzchowski.
– W Treflu jest kilku bardzo dobrych zawodników, więc w sobotę czeka nas trudna przeprawa. Mecz traktujemy niezwykle poważnie, dlatego od początku tygodnia trenujemy u siebie. Jeśli wygramy, baraże będziemy mieli już pewne – dodaje szkoleniowiec radzynian, którzy do tej pory wywalczyli komplet punktów.
Sobotni szlagier będzie szczególnie ważny dla Witolda Skubiszewskiego. Pingpongista Trefla w ubiegłym sezonie występował w radzyńskim barwach. – Wracam na stare śmieci, więc chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony – podkreśla zamościanin.
– Wciąż pamiętam o wysokiej porażce w naszej sali, jednak wtedy kilka pojedynków było bardzo zaciętych. Zabrakło nam szczęścia, ale teraz myślimy o udanym rewanżu i głęboko jesteśmy przekonani, że nas na to stać. Do Radzynia Podlaskiego przyjedziemy bojowo nastawieni.
U nas jest czterech chłopaków i u nich też jest czterech. Przed pierwszą grą wynik jest sprawą otwartą. Można wręcz powiedzieć, że liga dopiero się rozpoczyna. W tej chwili mamy nawet szanse na zajęcie pierwszego miejsca. Aby mieć lepszy bilans bezpośrednich spotkań z Alfą, musielibyśmy wygrać 10:0.
Jednak równie łatwo jest trawić szóstkę w totolotka. Myślę, że dla nas dobry byłby już remis. Na pewno nie możemy liczyć na układy sąsiedzkie. Nikt nie zamierza kalkulować, ani my, ani gospodarze. Bo jedni i drudzy potrzebują punktów. W tej sytuacji o koleżeństwie można zapomnieć.
Adam Małysz zawsze powtarzał, aby oddawać dwa dobre skoki. My też nie chcemy po meczu mieć do siebie pretensji i zarzutów, że było nas stać na więcej, niż tego dokonaliśmy.
Komentarze