Reklama
Fałszywi renciści: Ponad sto osób usłyszało zarzuty
Lekarz z Radecznicy pomagał rolnikom zdobyć renty. W Lublinie można było to załatwić dzięki kilku starszym paniom. Zarzuty wyłudzenia świadczeń usłyszało ponad sto osób.
- 25.03.2011 18:55
Z pomocy lekarza psychiatry korzystali rolnicy z okolicznych wiosek – Radecznicy i Gruszki Zapolskiej. Psychiatra pomagał im załatwiać renty wypisując w dokumentacji medycznej, że cierpią na choroby psychiczne. Proceder urwał się w lutym 2008 roku, gdy doktora aresztowano. Wpadła też jego znajoma, która pośredniczyła pomiędzy doktorem, a jego pacjentami. Za łapówkę dostawali fałszywe zaświadczenia, z których wynikało, że są niezdolni do pracy.
Śledztwo przyniosło sporządzenie aż 16 aktów oskarżenia, które sukcesywnie wpływały do sądów. – 56 podejrzanym przedstawiono 173 zarzuty – wylicza Renata Laszczka-Rusek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Jak ustalili śledczy, oskarżeni wyłudzili 2,3 mln zł rent. Wręczyli ponad 170 tys. zł łapówek.
Niektórzy z fałszywych rencistów sami zgłosili się na policję. Skorzystali z przepisów, które mówią, że łapówkarz nie jest karany, jeśli sam poinformuje o daniu w łapę. Główny wątek śledztwa prowadzony przez Prokuraturę Okręgową w Siedlcach jeszcze nie trafił do sądu.
W tym miesiącu lubelska prokuratura oskarżyła 58 osób o wyłudzenie ponad 2 mln zł rent z ZUS i KRUS. Blisko 40 z nich zadeklarowało, że dobrowolnie podda się karze. Chcą wyroków w zawieszeniu i zobowiązują się zwrócić wyłudzenie pieniądze: to kwoty od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.
Główne oskarżone to cztery kobiety, m.in. była pracownica ZUS i lekarka. Prokuratorzy będą się teraz zajmować lekarzami, którzy wypisywali nieprawdziwe zaświadczenia.
Pośrednicy zajmujący się załatwianiem rent najwięcej pracy mieli pod koniec lat 90., kiedy w dużych lubelskich zakładach pracy dochodziło do zwolnień grupowych. Ale nie przestali działać nawet, gdy już dochodziło do pierwszych zatrzymań lekarzy i fałszywych rencistów. Tych ostatnich przybyło po tym, jak w mieszkaniu kobiety trudniącej się załatwianiem rent, policja znalazła zeszyt z nazwiskami osób, którym dostarczyła fałszywe dokumenty lekarskie. Taka przysługa kosztowała od 3 do 7 tys. zł.
Reklama
Komentarze