Machnówek: Oddadzą hołd pomordowanym w Worochcie
Miejsce, gdzie rozciągała się wioska, znajduje się obecnie na Ukrainie. Mieszkańcy gminy Ulhówek przekroczą granicę, by uporządkować mogiły, w których spoczywają mieszkańcy Worochty zamordowani 67 lat temu przez ukraińskich nacjonalistów.
- 26.04.2011 14:09

Uroczystości związane z tą smutną rocznicą odbędą się w najbliższy poniedziałek w kościele Najświętszej Marii Panny Królowej Polski w Machnówku. Poprowadzą je ks. proboszcz Marek Gudz i ks. Stefan Batruch, proboszcz parafii greckokatolickiej w Lublinie. Początek nabożeństwa o godz. 9.
– Po uroczystej mszy świętej wszyscy chętni udadzą się z wieńcami i zniczami na mogiły po drugiej stronie granicy – mówi wójt gminy Ulhówek Łukasz Kłębek. – Otrzymaliśmy na to zgodę ze strony służb granicznych. Granica będzie otwarta w czwartek i w poniedziałek.
Przyjazd do Machnówka zapowiedziała wczoraj wojewoda Genowefa Tokarska. Władze gminy szacują, że mogiły po drugiej stronie granicy będzie chciało odwiedzić w poniedziałek 150–200 osób. Nie można zapomnieć o paszporcie. Na granicy zorganizowany zostanie tymczasowy punkt odprawy paszportowej.
Worochta była dużą wioską z kościołem, cerkwią i folwarkiem. Do tragedii doszło 6 kwietnia 1944 r. To był Wielki Czwartek.
– Ukraińcy spędzili wszystkich do jednego domu – opowiadała nam Helena Górnicka, była mieszkanka Worochty, która obecnie mieszka w Machnówku. – Nam w ostatniej chwili udało się uciec.
Tego szczęścia nie mieli jej dziadkowie. Banda UPA zamordowała także czworo ich dzieci. W dwóch mogiłach spoczywa ponad 30 osób. Najmłodsza ofiara rezunów miała roczek.
Wioska do 1951 roku należała do Polski, ale po \"regulacji granicy” znalazła się w Związku Radzieckim. – Miała zostać przy Polsce – zapewniał nas Stanisław Wójtowicz z Korczmina. – Granica była już wycięta przez las. Przyjechała jakaś komisja na trzy samochody. Wycięli drugi pas i Worochta została po drugiej stronie.
Dwie zbiorowe mogiły zostały za pasem granicznym, którego znakiem był drut kolczasty. Wioska w krótkim czasie została całkowicie zniszczona.
W 1994 roku rodzinom pomordowanych udało się postawić na ich mogiłach drewniane krzyże. Trzy lata temu staraniem mieszkańców i władz gminy Ulhówek otrzymano pozwolenie na jednorazowe przekroczenie granicy. – Uporządkowaliśmy groby, złożyliśmy kwiaty i pomodliliśmy się za pomordowanych – wspomina wójt Ulhówka.
Od tamtej pory uroczystości obywają się co roku. – Nie chodzi o rozjątrzanie, ale prawda jest taka, że swoje życie oddali tylko za to, że byli Polakami – powiedział dwa lata temu podczas homilii ks. Bronisław Bucki.
Reklama













Komentarze