Śledczy, szukający sprawcy śmiertelnego potrącenia 14-letniego Sylwka, liczyli, że zamówione ekspertyzy mogą doprowadzić do przełomu w sprawie.
Dariusz Jędryszka
05.05.2011 16:31
14-latek zginął idąc poboczem bardzo ruchliwej trasy S-17. (Bartek Żurawski)
14-latek zginął 7 września w Bogucinie. Rano wyszedł z domu na przystanek gimbusa, którym miał pojechać do szkoły w Garbowie. Chłopiec doszedł boczną drogą do trasy S-17 Lublin–Warszawa.
Przeszedł na drugą stronę jezdni. Samochód potrącił go w miejscu, gdzie zaczyna się zatoka przystankowa. Auto nie zatrzymało się. Kilka minut później Sylwka znalazł starszy brat. 14-latek zmarł w szpitalu.
Trwające od tamtego czasu poszukiwania kierowcy nie przyniosły rezultatu. W rowie, w pobliżu miejsca potrącenia dziecka, znaleziono kawałek plastiku. Okazało się, że to fragment listy ozdobnej opla omegi, wyprodukowanego miedzy 1994 i 1999 rokiem. Nie wiadomo jednak czy pochodzi z samochodu, który brał udział w tym wypadku.
Nic nie dało też sprawdzanie aut, o których wiadomo, że przejeżdżały w tym czasie przez Bogucin. Prokuratura zamierza teraz szukać sprawcy wypadku za granicą.
– Na przejściu granicznym ustaliliśmy, jakie samochody w tamtym czasie wyjechały z Polski – mówi prokurator Lenard. – Wystąpiliśmy do ich macierzystych krajów o sprawdzenie czy mają uszkodzenia.
Wniosek o "pomoc prawną” puławska prokuratura wysłała już drogą służbową do Ministerstwa Sprawiedliwości, które ma go przekazać organom ścigania w krajach za wschodnią granicą. Dotyczy sprawdzenia kilkudziesięciu samochodów.
Komentarze