Rodzice mało wiedzą o kłopotach swoich dzieci
Nauczyciele i rodzice uczniów nie zdają sobie sprawy ze skali przemocy w szkole. I bardzo rzadko reagują – wynika z najnowszych badań w ramach programu społecznego \"Szkoła bez przemocy”.
- 22.05.2011 19:13
Badania przygotował zespół naukowców z Instytutu Socjologii UW pod kierownictwem prof. Anny Gizy-Poleszczuk. Uczniów, ich rodziców i nauczycieli (ze 150 szkół z całego kraju, w tym z Lubelskiego) pytali anonimowo ankieterzy CBOS.
Z badań wynika, że dzieci najczęściej polegają na rodzicach, gdy podejmują decyzje dotyczące ich przyszłości, potrzebują pomocy w nauce lub otrzymają niesprawiedliwą ocenę. Ale w konfliktach rówieśniczych (które dotyczą 2/3 uczniów) radzą sobie same.
Nie dostrzegają przemocy
Jedynie 15 proc. rodziców zdaje sobie sprawę z zatargów swojego dziecka z kolegami i koleżankami. Podobnie w przypadku obrażania – połowa uczniów przynajmniej raz padła ofiarą takiej przemocy, a tylko 13 proc. rodziców zdaje sobie z tego sprawę. Blisko połowa uczniów miała nieporozumienie bądź konflikt z przynajmniej jednym nauczycielem. Tymczasem jedynie 7 proc. rodziców o tym wie.
Zdecydowana większość (71 proc.) rodziców określa swoją relacje ze szkołą dziecka jako ścisły lub bardzo ścisły. A z drugiej strony blisko 40 proc. rodziców uważa, że jeśli ich dziecko dobrze się uczy i zachowuje, nie mają potrzeby spotykać się z nauczycielami. Wśród rodziców wyraźnie dominuje myślenie, że kontakt ze szkołą konieczny jest tylko, gdy dzieje się coś złego.
Podobnie jak rodzice także nauczyciele często nie doceniają skali zjawiska przemocy szkolnej. Najczęściej dostrzegają przemoc werbalną i relacyjną. Mimo to, choć u 68 proc. uczniów była przynajmniej raz przeżywana, nauczyciele najczęściej odpowiadają, że z tym rodzajem przemocy spotkali się tylko kilka razy w ciągu ostatniego roku szkolnego. Przemocy fizycznej, materialnej oraz seksualnej często nie dostrzegają w ogóle.
Większość nauczycieli reaguje na przemoc szkolną przekazaniem sprawy wychowawcy, wezwaniem rodziców obu stron konfliktu (agresora i ofiary), oddzielną rozmową z każdą ze stron oraz z całą klasą, a także interwencją w obronie gnębionego ucznia.
Uczniowie widzą reakcje nauczycieli inaczej. Jedynie połowa twierdzi, że nauczyciele zazwyczaj przekazują sprawę wychowawcy lub pedagogowi. Niewiele ponad jedna trzecia wskazuje, iż nauczyciele rozmawiają oddzielnie z każdą ze zwaśnionych stron, podczas gdy taką reakcję za powszechną uznało aż trzy czwarte nauczycieli. Co dziesiąty uczeń uważa, że nauczyciele udają, że nie widzą sytuacji przemocy w szkole i że nie reagują, bo czują się bezradni.
Jak radzą sobie uczniowie? Tylko ok. 10 proc. z nich prosi o pomoc, gdy dzieje im się krzywda. Jedynie w przypadku pobić co 5. uczeń prosi o pomoc. Prawie co 4. nie podejmuje żadnej reakcji obronnej – tj. biernie poddaje się przemocy. W zależności od rodzaju przemocy, 37 do 63 proc. uczniów twierdzi, że z problemem stara się radzić sobie samodzielnie.
Niepokoi fakt, iż co dziesiąte dziecko (w zależności od sytuacji) nie dostrzega nikogo, do kogo mogłoby zwrócić się ze swoimi problemami.
Program \"Szkoła bez Przemocy” prowadzi Dziennik Wschodni wraz z Fundacją Orange. Partnerem programu jest Wydawnictwo Pedagogiczne Operon. Patronem honorowym jest prezydent RP Bronisław Komorowski.
Reklama













Komentarze