Nikt nie przyznaje się do \"pomarańczowej dziury\" w drodze
Dziura na drodze obrysowana pomarańczową farbą, to nie ostrzeżenie dla kierowców, lecz prawdopodobnie informacja dla zarządcy drogi, który w przyszłości ma załatać wybój.
- 22.06.2011 15:26
Informację i zdjęcie \"pomarańczowej dziury”, straszącej kierowców między Wierzchowiskami Pierwszymi a Minkowicami, zamieścił dzisiaj na portalu www.mmlublin.pl jeden z dziennikarzy obywatelskich.
- Mająca duże ubytki droga powiatowa łącząca Wierzchowiska Pierwsze z Minkowicami została właśnie wyremontowana przy użyciu rewolucyjnej techniki – żartuje Internauta Paweł P. . - Pomysł jest na tyle innowacyjny, że mieszkańcy zaproponowali, aby zgłosić go do Urzędu Patentowego jako jedyny w swoim rodzaju wynalazek na skalę kraju. Największą korzyścią wynikającą z zastosowania owej techniki walki z dziurami w jezdni jest jej niewielki koszt, a w porównaniu z innymi dotychczas stosowanymi metodami wręcz znikomy - dodaje ironicznie.
Zarządca drogi tłumaczy, że to nie pracownicy Starostwa Powiatowego wykonali to \"oznakowanie”. – Oznaczenie dziury kolorem pomarańczowym powstało na wskutek działań geodetów – przekonuje Jarosław Drozd, naczelnik wydziału infrastruktury drogowej Starostwa Powiatowego w Świdniku. – Czemu ma to służyć, tego nie wiem. Odcinek ten będzie stanowił element drogi krajowej nr 17, związane jest to z dojazdem do znajdującego się w pobliżu zespołu pałacowo-parkowego.
Ale w jakim celu został wykonany obrys dziury? W firmie Budimex, która pracuje przy \"siedemnastce” nie udało nam się uzyskać na ten temat odpowiedzi.
Więcej informacji podaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. – Farby w sprayu wykorzystuje się do oznaczenia miejsc, które mają być naprawiane – mówi Krzysztof Nalewajko, rzecznik prasowy oddziału lubelskiego GDDKiA. – Jednak tego oznaczenia na pewno nie zrobili geodeci Generalnej Dyrekcji, bo w tym miejscu nie pracują.
Zarządca drogi, świdnickie Starostwo powiatowe zapewnia jednocześnie, że ubytki, które są na liczącej 770 metrów drodze zostaną niezwłocznie naprawione. – Praktycznie już łatamy te wyboje – zapewnia Drozd. I dodaje, że o sprawie dowiedział się dopiero od nas. Gdyby wiedział wcześniej dziur by już nie było.
Reklama













Komentarze