Służba zdrowia: Dyrektorskie portfele chorują na otyłość
Zarząd Województwa ocenił zeszłoroczne wyniki finansowe podległych mu placówek służby zdrowia.
- 03.08.2011 20:55
Pięciu dyrektorów: dostało nagrodę w wysokości jednej pensji (w ich placówkach zadłużenie nie wzrosło), dziesięciu: dwukrotność wynagrodzenia (mieli zysk), a dwóch: trzykrotność za szczególne osiągnięcia. Trzech obejdzie się bez nagrody – mieli starty (wystarczyło 8 tys. zł).
– Nagrody dostali również dyrektorzy, których placówki nie zwiększyły zadłużenia. To może nie jest sukces, ale przy braku zwiększonych nakładów na placówkę to też jest rzecz niebagatelna – tłumaczy Beata Górka, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego.
Najlepiej ocenieni dyrektorzy to Dariusz Oleński ze szpitala w Białej Podlaskiej oraz Andrzej Mielcarek ze szpitala w Zamościu. Ich placówki znalazły się w pierwszej dziesiątce w ogólnopolskim rankingu szpitali \"Rzeczpospolitej”.
– Oni przynieśli zysk, poszli do przodu ze swoimi usługami i w pewien sposób promują region swoją pracą – mówi Tomasz Pękalski, członek Zarządu Województwa.
Zamojski szpital znalazł się na szóstym miejscu w rankingu \"Rzeczpospolitej\' (rok wcześniej miał drugie).
– Kierowanie szpitalem to kombinowanie i ciągły balans na linie. Brakuje pieniędzy i trzeba często podejmować trudne decyzje. Najważniejsza jest jakość obsługi i zadowolenie pacjentów, dlatego np. mamy bezpłatny parking – mówi Andrzej Mielcarek, dyrektor szpitala w Zamościu.
Nagród nie dostali: Bogusław Wach z Przychodni Skórno-Wenerologicznej w Lublinie, dyrektor Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie Marek Cydejko (odszedł, bo CBA odkryło, że naruszał Ustawę antykorupcyjną) oraz Ryszard Śmiech z zadłużonego szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie (ma ponad 100 mln zł zobowiązań).
– Nie jestem na łaskawym chlebie władzy. Może kiedyś prawdę powiedziałem, może podpadłem. Po 40 latach pracy wybieram się na emeryturę i każde pieniądze by się przydały, szczególnie, że pracowałem na maksymalnych obrotach i dużo zrobiłem dla przychodni – komentuje Bogusław Wach decyzję zarządu.
I dodaje, że jego placówka ma 1,4 mln zł na plusie, ale podpadł, bo krytykował pomysł Zarządu Województwa, żeby łączyć placówki.
– Jego przychodnia miała w 2010 r. wynik ujemny. Niech pan odrzuci myśl, że działam subiektywnie. Przy nagrodach liczył się tylko wynik finansowy. Tam strata wyniosła zaledwie ok. 8 tys. zł, ale każda złotówka jest ważna – tłumaczy Pękalski.
Reklama













Komentarze