Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Służba zdrowia: Dyrektorskie portfele chorują na otyłość

Zarząd Województwa ocenił zeszłoroczne wyniki finansowe podległych mu placówek służby zdrowia.
Pięciu dyrektorów: dostało nagrodę w wysokości jednej pensji (w ich placówkach zadłużenie nie wzrosło), dziesięciu: dwukrotność wynagrodzenia (mieli zysk), a dwóch: trzykrotność za szczególne osiągnięcia. Trzech obejdzie się bez nagrody – mieli starty (wystarczyło 8 tys. zł). – Nagrody dostali również dyrektorzy, których placówki nie zwiększyły zadłużenia. To może nie jest sukces, ale przy braku zwiększonych nakładów na placówkę to też jest rzecz niebagatelna – tłumaczy Beata Górka, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego. Najlepiej ocenieni dyrektorzy to Dariusz Oleński ze szpitala w Białej Podlaskiej oraz Andrzej Mielcarek ze szpitala w Zamościu. Ich placówki znalazły się w pierwszej dziesiątce w ogólnopolskim rankingu szpitali \"Rzeczpospolitej”. – Oni przynieśli zysk, poszli do przodu ze swoimi usługami i w pewien sposób promują region swoją pracą – mówi Tomasz Pękalski, członek Zarządu Województwa. Zamojski szpital znalazł się na szóstym miejscu w rankingu \"Rzeczpospolitej\' (rok wcześniej miał drugie). – Kierowanie szpitalem to kombinowanie i ciągły balans na linie. Brakuje pieniędzy i trzeba często podejmować trudne decyzje. Najważniejsza jest jakość obsługi i zadowolenie pacjentów, dlatego np. mamy bezpłatny parking – mówi Andrzej Mielcarek, dyrektor szpitala w Zamościu. Nagród nie dostali: Bogusław Wach z Przychodni Skórno-Wenerologicznej w Lublinie, dyrektor Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie Marek Cydejko (odszedł, bo CBA odkryło, że naruszał Ustawę antykorupcyjną) oraz Ryszard Śmiech z zadłużonego szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie (ma ponad 100 mln zł zobowiązań). – Nie jestem na łaskawym chlebie władzy. Może kiedyś prawdę powiedziałem, może podpadłem. Po 40 latach pracy wybieram się na emeryturę i każde pieniądze by się przydały, szczególnie, że pracowałem na maksymalnych obrotach i dużo zrobiłem dla przychodni – komentuje Bogusław Wach decyzję zarządu. I dodaje, że jego placówka ma 1,4 mln zł na plusie, ale podpadł, bo krytykował pomysł Zarządu Województwa, żeby łączyć placówki. – Jego przychodnia miała w 2010 r. wynik ujemny. Niech pan odrzuci myśl, że działam subiektywnie. Przy nagrodach liczył się tylko wynik finansowy. Tam strata wyniosła zaledwie ok. 8 tys. zł, ale każda złotówka jest ważna – tłumaczy Pękalski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama