Piłkarze Lublinianki Wieniawy potwierdzają trzecioligowe aspiracje. W sobotę rozgromili kolejną drużynę, która stanęła im na drodze. Z bagażem pięciu goli z Lublina odjechał beniaminek z Białej Podlaskiej.
MAREK WIECZERZAK
20.08.2011 14:51
W porównaniu z pierwszym meczem w Poniatowej w składzie gospodarzy nastąpiła tylko jedna zmiana. Za Przemysława Puszkę zagrał w ataku Łukasz Gromba. I to właśnie on pierwszy dał sygnał do ataku, próbując po indywidualnej akcji zaskoczyć Dimitrija Ekimowa.
Bramkarz Podlasia zarówno w tej, jak i w kolejnej sytuacji po strzale Erwina Sobiecha pokazał, że jest pewnym punktem swojej drużyny.
Przez kolejne minuty pierwszej połowy na boisku nic ciekawego się nie działo. Kibice ożywali się dopiero w momencie podania Macieja Sebastianiuka do Sobiecha, po którym ten drugi wreszcie pokonał Ekimowa i było 1:0. W przerwie goście dokonali dwóch zmian licząc na to, że w drugiej połowie zdołają odwrócić losy spotkania.
Nic bardziej mylnego. Marzenia o korzystnym wyniku prysły zaraz na początku drugiej odsłony, kiedy w odstępie dziesięciu minut Ekimow aż trzy razy wyjmował piłkę z bramki po strzałach Gromby, Mariusza Gołocińskiego i Artura Sadowskiego. Gości dobił jeszcze w samej końcówce rezerwowy Damian Jeż, który wykorzystał podanie Gołocińskiego i przymierzył idealnie przy słupku.
Bialczanie odjechali z Wieniawy rozbici i z bagażem pięciu goli, a nie był to najwyższy wymiar kary jaki mógł ich spotkać, bo w 80 min po dośrodkowaniu Gołocińskiego i uderzeniu Sobiecha piłka trafiła w poprzeczkę.
Przekonujące zwycięstwo umocniło drużynę trenera Marka Sadowskiego na pozycji lidera tabeli. W następnej kolejce formę lublinian sprawdzi Unia Bełżyce, która z pewnością skorzysta z podpowiedzi swojego piłkarza Rafała Piwowarskiego, oglądającego sobotni mecz z trybun stadionu przy ul. Leszczyńskiego.
Lublinianka-Wieniawa - Podlasie II Biała Podlaska 5:0 (1:0)
Bramki: E. Sobiech (28), Gromba (55), Gołociński (62), A. Sadowski (66), Jeż (90).
Lublinianka: Zdunek – Mazurek (63 Ścibior), Ręba, Paździor, Kusyk (70 Krupski), Boniaszczuk, Bielak (14 Gołociński), E. Sobiech, A. Sadowski (70 Jeż), Sebastianiuk, Gromba.
Podlasie II: Ekimow – Adamiuk, Staszczuk, Jędrzejuk, Dębek, Budziński, Daniluk, Kondratienko, Iwańczuk, Litwiniuk, Jaszczyński (63 M. Magier).
Żółte kartki: Iwańczuk (P). Sędziował: Tomasz Ostrowski (Zamość). Widzów: 300.
Przedostatni w tabeli Start Krasnystaw podzielił się punktami z ostatnią Stalą Poniatowa. Obie drużyny nie potrafiły strzelić w sobotę żadnej bramki i dalej okupują te same lokaty, co po pierwszej kolejce.
ten, kto grał z wiatrem – mówi Maciej Smolira, kierownik Startu.
– W pierwszej połowie byliśmy to my. W tym czasie Stal oddała tylko jeden strzał na naszą bramkę. Z kolei my mieliśmy sporo sytuacji, ale jakoś nic nie chciało wpaść. Po przerwie to goście byli stroną przeważającą, ale także byli nieskuteczni.
W ekipie z Poniatowej remis przyjęto z zadowoleniem. – Cieszymy się, że w końcu mamy na swoim koncie jakieś punkty – mówi Tomasz Jasik, trener Stali.
– Wreszcie też zagraliśmy na zero z tyłu, bo począwszy od pierwszego sparingu traciliśmy średnio po trzy gole na mecz. Ze Startem mogliśmy nawet wygrać, bo mieliśmy lepsze sytuacje niż on. Sam miałem dobrą okazję, tak samo Pikuła, który nie trafił do pustej bramki i Farotmi uderzając w spojenie. Ale gospodarze też nam parę razy zagrozili i gdybyśmy przegrali to nie miałbym pretensji.
W drużynie Startu, osłabionej w tym meczu kadrowo, zadebiutował pozyskany z Avii Świdnik Karol Stępniewski. Z kolei w Stali na boisku musiał z konieczności pojawić się trener Jasik. Wszystko z powodu kłopotów z graczami ofensywnymi.
– Grzegorz Olchawski złapał kontuzję i będzie wyłączony przez najbliższy miesiąc. Urazu nabawił się też Igor Grzesiak. W jego przypadku pauza potrwa około 2-3 tygodni. W końcówce meczu brakowało nam właśnie świeżego napastnika, który nękałby zmęczonych obrońców Startu – podkreśla trener Stali.
Lekarstwem na problemy kadrowe Stali ma być Paweł Klimkiewicz, wychowanek Górnika Łęczna, grający ostatnio w... Starcie. – W sobotę dogadaliśmy już wszystko w Krasnymstawie i w tym tygodniu potwierdzimy Pawła do gry u nas – zapowiada Jasik.
Sobotni mecz toczył się w cieniu Chmielaków, dlatego zdaniem działaczy Startu na trybunach zasiadło tylko ok. 300 widzów. Reszta potencjalnych kibiców bawiła się w tym czasie na święcie piwoszy.
Start Krasnystaw – Stal Poniatowa 0:0
Start: Bednarczyk – Aftyka, Stępniewski, Banaszkiewicz, Herbut, Chariasz, Sadowski, Nowakowski, Bąk, Gawlik, Dworucha (46 Salitra).
Stal: Herda – Czajka, Niezbecki, Młyniec, D. Wojnicki, Pikuła (75 K. Wojnicki), Farotimi, Kowalski, Wieczorek (38 Pietras), Jasik (68 Chruściński), Pietroń (90 Zieliński).
Żółte kartki: Herbut, Banaszkiewicz (S) – Pikuła, Jasik, Młyniec (Stal). Czerwona kartka: Herbut (Start, 77, za drugą żółtą). Sędziował: Konrad Kostrubała (Zamość). Widzów: 300.
Komentarze