Początek spotkania był niesamowity. Goście rozpoczęli grę od środka, a piłkę w pole niemal od razu dośrodkował Paweł Uliczny. Pod bramką rywali zupełnie bez krycia stał sobie Marcin Pigiel. Zdążył jeszcze przyjąć futbolówkę i posłać ją do siatki dokładnie w... 14 sekundzie zawodów
Do końca pierwszej części spotkania nic się już nie zmieniło. Po przerwie długo wydawało się, że Avia ma wszystko pod kontrolą. Tuż po godzinie gry ekipa ze Świdnika mocniej przycisnęła rywali. Najpierw ostrą wrzutkę Ulicznego odbił bramkarz Wiślan. Po chwili szansę na strzał z linii szesnastki miał Yaroslav Terekhov. Po rykoszecie zarobił jednak dla swojej drużyny tylko rzut rożny.
Albo aż rzut rożny, bo chociaż pierwsza wrzutka nie przyniosła bramki, to poprawka już tak. Uliczny dośrodkował z prawej flanki, piłkę głową trącił Dawid Łącki, a z bliska także głową do siatki wpakował ją Szymon Kamiński.
Dwa gole zaliczki, kontrola nad meczem i ciut ponad pół godziny gry. Co w takiej sytuacji może pójść nie tak? Okazuje się, że sporo. W 70 minucie głupi faul Łąckiego na środku boiska zakończył się drugim „żółtkiem”. Grająca od 70 minuty w dziesiątkę Avia całkowicie wycofała się do defensywy, a sytuacje dla Wiślan zaczęły się mnożyć, jak grzyby po deszczu.
W 73 minucie trener Wojciech Szacoń krzyczał do swojej drużyny, że ma się ustawić w systemie 5-4-0, czyli bez klasycznej dziewiątki. Po chwili przyjezdni mieli furę szczęścia. Po strzale Jakuba Guta, dosłownie z paru metrów tor lotu piłki zmienił jeszcze Błażej Radwanek. To powinna być bramka, ale piłka wylądowała na poprzeczce.
Pięć minut później Świdniczan uratował bramkarz. Gut bardzo ładnie złożył się do strzału z powietrza, a do tego uderzył bardzo precyzyjnie – tuż przy słupku. Mateusz Białka zdołał jednak odbić futbolówkę na rzut rożny.
W 81 minucie nie mógł już nic poradzić. Bardzo dobra centra z prawej flanki, a w polu karnym Nikodem Morawski wygrał pojedynek powietrzny z Terekhoven i po uderzeniu głową, zaliczył kontaktowe trafienie.
Było jeszcze sporo czasu, żeby powalczyć o wyrównanie. Avia przeżywała bardzo ciężkie chwile, ale „kradła” czas, jak mogła i gdzie mogła. Rywale kilkukrotnie ustawiali Białce piłkę na piątce, ale ten zawsze ją sobie poprawiał, czym zyskiwał przynajmniej 20-30 sekund. Mimo kilku wrzutek, paru strzałów ze strony gospodarzy, wynik nie uległ już zmianie.
Dla drużyny trenera Szaconia to dziewiętnasta wygrana w sezonie. Żółto-niebiescy mają 63 punkty, czyli pięć więcej od KSZO i osiem od Chelmianki. W weekend mogą spokojnie poczekać na to, co zrobią rywale.
Wiślanie Skawina – Avia Świdnik 1:2 (0:1)
Bramki: Morawski (81) – Pigiel (1), Kamiński (64).
Avia: Białka – Rozmus, Orzechowski, Zbozień (53 Terekhov), Pigiel, Uliczny, Kamiński (71 Jodłowski), Assuncao (71 Niepsuj), Zuber, Łącki Remeniuk
Czerwona kartka: Łącki (Avia, 70 min, za drugą żółtą).














Komentarze