Komary atakują w całym województwie
Są wszędzie i gryzą każdego bez wyjątku. Na prośbę mieszkańców wojnę owadom wypowiedziały już władze Hrubieszowa. Inne samorządy chcą wziąć komary na przeczekanie.
- 30.08.2011 20:08
– Tną o każdej porze dnia i nocy, nie można wyjść na dwór – mówi Józef Pilarczyk, hrubieszowski emeryt mieszkający przy ul. Gródeckiej. – Mieszkamy niedaleko Huczwy, to teren podmokły, więc nic dziwnego, że te wstrętne komarzyska mnożą się na potęgę.
Komary dają się we znaki także w mieszkaniach. – Pchają się do środka i gdyby nie specjalny preparat, który rozrabiam z wodą i opryskuję wszystkie pomieszczenia, to trudno byłoby zasnąć – opowiada hrubieszowianin.
– Problem z komarami stał się wyjątkowo poważny – przyznaje Czesław Podgórski, sekretarz miasta Hrubieszów. – Mieszkańcy bardzo się na nie skarżyli, więc burmistrz zdecydował o przeprowadzeniu akcji odkomarzania.
Zabieg tzw. zamgławiania w Hrubieszowie przeprowadzono w nocy z poniedziałku na wtorek głównie na terenach zielonych w okolicach bloków, w parkach, na skwerach, na boiskach i w okolicach przedszkoli. Odkomarzenie blisko 30 hektarów kosztowało miasto ponad 3 tys. zł.
Czy pomogło? Wszystko zależy od pogody. Jeśli nie spadnie deszcz, to komarów powinno być znacznie mniej.
Problem dotyczy całej Lubelszczyzny. – Po weekendzie nad Jeziorem Białym wróciłem do domu cały pocięty – opowiada Krzysztof Dudek z Kraśnika. – Preparaty pomagały, ale tylko przez moment. – Co wieczór wlatują do mieszkania. Nie przypominam sobie takiej sytuacji – mówi pan Piotr z Lublina.
Co na to samorządy? Jedni tłumaczą się ekologią. – Jeżeli promujemy nasz teren jako ekologiczny, to zastosowanie oprysków na komary budziłoby duże wątpliwości – uważa Andrzej Kraciuk, sekretarz gminy Włodawa.
Inni brakiem pieniędzy. – Choć kilka lat temu zainicjowaliśmy w kraju akcję odkomarzania, to w tym roku jej nie będzie. W budżecie nie ma pieniędzy na jej przeprowadzenie – mówi Wiesław Piątkowski, wicedyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w lubelskim magistracie.
Mieszkańcy muszą radzić sobie sami. – Bardzo dobrze schodzą preparaty zawierające repelenty, czyli składniki odstraszające owady – przyznaje Olga Sierpniowska z apteki na zamojskim os. Karolówka. – Kończą się nam zapasy. Trzeba je będzie szybko uzupełnić.
Reklama













Komentarze