Piłkarze IV ligi mają za sobą siedem kolejek spotkań. Bezapelacyjnym liderem jest Lublinianka Wieniawa, która wypracowała sobie już siedem punktów przewagi nad drugą drużyną. A za plecami zespołu trenera Marka Sadowskiego toczy się zacięta walka.
Marek Wieczerzak
21.09.2011 22:15
Ostatnie tygodnie były bardzo udane dla dwóch bialskich ekip: Podlasia II Biała Podlaska i Orląt Łuków. Ci pierwsi dzięki trzem z rzędu wygranym awansowali na trzecie miejsce w tabeli.
Z kolei łukowianie zgarnęli komplet punktów już drugi raz z kolei i powoli tracą opinię tych, którzy lubią remisy, bo do tej pory zanotowali ich już cztery.
– Na pewno szkoda tego, ale muszę podkreślić, że w meczach z Lewartem i Bogdanką II zagraliśmy dobrze i zabrakło nam tylko tej jednej bramki. Wiedziałem, że to w końcu drgnie i się przełamiemy. Teraz chcemy podtrzymać formę z Huczwy w kolejnym spotkaniu z Omegą – mówi Robert Różański, trener Orląt.
Ciekawostką jest fakt, że łukowianie to druga po Lubliniance Wieniawie drużyna, która nie doznała w tym sezonie porażki.
– W tej drużynie jest spory potencjał mimo, że w porównaniu z tamtym sezonem nie mamy pięciu doświadczonych zawodników, a szósty Artur Gaj również nie zagra w tej rundzie. Ale ja ufam swoim piłkarzom i cieszę się z tych wyników, które do tej pory zrobili – podkreśla Różański.
Na końcu tabeli znajdują się przebudowane latem zespoły Startu Krasnystaw i Stali Poniatowa. W obu ekipach nie ma specjalnego zaskoczenia tym faktem.
– Już przed rozpoczęciem rozgrywek mówiłem, że nie zdobędziemy zbyt wielu punktów – przypomina Tomasz Jasik, trener Stali.
– Mamy za młody skład żeby walczyć w tym sezonie na równi z innymi. Chłopcy mają po 19, 18 a niektórzy nawet 17 lat, więc na poziomie IV ligi zaczną grać dobrze dopiero za jakieś 3-4 lata. Teraz się uczą, ale wyjdzie im to na dobre, tak samo jak całej poniatowskiej piłce – dodaje.
Wśród kibiców Stali pojawiły się bowiem w ostatnich latach opinie, że w drużynie gra za dużo zawodników z zewnątrz, a za mało miejscowych.
– Teraz te proporcje się odwróciły. Jest tylko trzech piłkarzy spoza Poniatowej, cała reszta to nasi wychowankowie. Trzeba im dać czas żeby się rozwinęli, a wszystko pójdzie w dobrym kierunku – uważa Jasik.
Największą bolączką poniatowian jest brak napastnika. Po odejściu Jarosława Wyroślaka nie ma nikogo, kto by go zastąpił.
– Transfer Piotra Stalęgi nam nie wypalił, Igor Grzesiak złapał kontuzję, a Paweł Klimkiewicz jest raczej skrajnym pomocnikiem i w ataku gra z przymusu – tłumaczy trener Stali. Jego drużyna bije więc niechlubny rekord ligi, bo strzeliła do tej pory tylko jedną bramkę. Ale może przełamie się w Łęcznej?
Komentarze