Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Orlęta Łuków wyszły na prostą, Stal Poniatowa ciągle na równi pochyłej

Piłkarze IV ligi mają za sobą siedem kolejek spotkań. Bezapelacyjnym liderem jest Lublinianka Wieniawa, która wypracowała sobie już siedem punktów przewagi nad drugą drużyną. A za plecami zespołu trenera Marka Sadowskiego toczy się zacięta walka.
Ostatnie tygodnie były bardzo udane dla dwóch bialskich ekip: Podlasia II Biała Podlaska i Orląt Łuków. Ci pierwsi dzięki trzem z rzędu wygranym awansowali na trzecie miejsce w tabeli. Z kolei łukowianie zgarnęli komplet punktów już drugi raz z kolei i powoli tracą opinię tych, którzy lubią remisy, bo do tej pory zanotowali ich już cztery. – Na pewno szkoda tego, ale muszę podkreślić, że w meczach z Lewartem i Bogdanką II zagraliśmy dobrze i zabrakło nam tylko tej jednej bramki. Wiedziałem, że to w końcu drgnie i się przełamiemy. Teraz chcemy podtrzymać formę z Huczwy w kolejnym spotkaniu z Omegą – mówi Robert Różański, trener Orląt. Ciekawostką jest fakt, że łukowianie to druga po Lubliniance Wieniawie drużyna, która nie doznała w tym sezonie porażki. – W tej drużynie jest spory potencjał mimo, że w porównaniu z tamtym sezonem nie mamy pięciu doświadczonych zawodników, a szósty Artur Gaj również nie zagra w tej rundzie. Ale ja ufam swoim piłkarzom i cieszę się z tych wyników, które do tej pory zrobili – podkreśla Różański. Na końcu tabeli znajdują się przebudowane latem zespoły Startu Krasnystaw i Stali Poniatowa. W obu ekipach nie ma specjalnego zaskoczenia tym faktem. – Już przed rozpoczęciem rozgrywek mówiłem, że nie zdobędziemy zbyt wielu punktów – przypomina Tomasz Jasik, trener Stali. – Mamy za młody skład żeby walczyć w tym sezonie na równi z innymi. Chłopcy mają po 19, 18 a niektórzy nawet 17 lat, więc na poziomie IV ligi zaczną grać dobrze dopiero za jakieś 3-4 lata. Teraz się uczą, ale wyjdzie im to na dobre, tak samo jak całej poniatowskiej piłce – dodaje. Wśród kibiców Stali pojawiły się bowiem w ostatnich latach opinie, że w drużynie gra za dużo zawodników z zewnątrz, a za mało miejscowych. – Teraz te proporcje się odwróciły. Jest tylko trzech piłkarzy spoza Poniatowej, cała reszta to nasi wychowankowie. Trzeba im dać czas żeby się rozwinęli, a wszystko pójdzie w dobrym kierunku – uważa Jasik. Największą bolączką poniatowian jest brak napastnika. Po odejściu Jarosława Wyroślaka nie ma nikogo, kto by go zastąpił. – Transfer Piotra Stalęgi nam nie wypalił, Igor Grzesiak złapał kontuzję, a Paweł Klimkiewicz jest raczej skrajnym pomocnikiem i w ataku gra z przymusu – tłumaczy trener Stali. Jego drużyna bije więc niechlubny rekord ligi, bo strzeliła do tej pory tylko jedną bramkę. Ale może przełamie się w Łęcznej?

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama