Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

GKS Bogdanka II – Stal Poniatowa 12:1. Włodawianka - Ruch 2:1

Piłkarze rezerw Bogdanki odprawili wczoraj Stal z bagażem dwunastu goli. Po trzy strzelili Adrian Paluchowski i Krystian Wójcik. Honorowe trafienie dla gości zaliczył Paweł Klimkiewicz, dla którego był to sentymentalny powrót do Łęcznej.
Gospodarze najwyraźniej pozazdrościli wysokich wygranych Lubliniance i też postanowili sobie ostro postrzelać. Wczoraj okazja ku temu była bardzo dobra, bo na boisko wicelidera zameldował się przedostatni zespół tabeli, targany kłopotami kadrowymi. Już po pierwszej połowie było wiadomo, że poniatowianie nie mają co liczyć na korzystny wynik w Łęcznej. – To był mecz do jednej bramki – komentuje Tomasz Hermann, trener Bogdanki II. – Goście walczyli z nami dopóki mieli siły, ale szybko z nich opadli. Stal przy stanie 0:2 strzeliła bramkę, a dokonał tego w nietypowy sposób Paweł Klimkiewicz. Napastnik gości trafił do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego. Był to jednak wszystko o co mogła się tego dnia pokusić drużyna z Poniatowej. Jej szkoleniowiec sam musiał wejść na boisko. – Przyjechaliśmy do Łęcznej w dwunastu i zmiana była wymuszona – tłumaczy Tomasz Jasik. – Tak to już jest jak niektórzy podchodzą do sprawy niepoważnie i wolą grać w A-klasowych rezerwach niż w IV lidze. Po tej porażce dymisja trenera Stali jest praktycznie przesądzona. – W poniedziałek rano zbiera się zarząd klubu, który podejmie decyzję w tej sprawie – mówi Jerzy Dębicki, prezes klubu z Poniatowej. – Czas jednak zakończyć tę współpracę, bo jest na to za duża presja. – Jeśli tak się stanie to trudno. Ja sam nie zamierzam rezygnować, bo nie widzę powodu – komentuje Jasik. Wiadomo też, że jeśli dojdzie do dymisji to nowym szkoleniowcem Stali nie zostanie raczej Mirosław Kosowski, który służy klubowi swoimi radami. – Ale mamy na oku dwie inne kandydatury. Prowadzimy rozmowy i wkrótce wszystko będzie jasne – twierdzi prezes Dębicki. GKS Bogdanka II Łęczna – Stal Poniatowa 12:1 (6:1) Bramki: Paluchowski (8, 27, 90), Michalak (19, 34), Kwiatkowski (30), Pielach (49), Mitaszka (60), Matić (54), Wójcik (16, 65, 70) – Klimkiewicz (18). Bogdanka II: Kowalik – Pielach, Bodziak, Falkowski, Ninković, Rembiesa (52 Matić), Mitaszka, Wójcik, Kwiatkowski (75 Tymosiak), Paluchowski, Michalak (52 Majewski). Stal: Herda – Węgorowski, Pietras, Gołofit, Kowalski, Farotimi, Chruściński (30 Jasik), K. Wojnicki, Wieczorek, Olchawski, Klimkiewicz. Sędziował: Wojciech Rek (Lublin). Widzów: 100. Piłkarze Włodawianki bardzo słabo rozpoczęli wczorajsze spotkanie, ale w ostatecznym rozrachunku wywalczyli trzy punkty. Już w 19 sekundzie stracili bramkę. Lucien Buala Bola wykorzystał to, że słonce oślepiło Marcina Wereszczyńskiego i wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie. Czarnoskóry zawodnik pełnił w tym meczu nietypową dla siebie rolę – wysuniętego napastnika. – Musiałem tak ustawić zespół, ponieważ Wojciech Kępka jest kontuzjowany, a Tomasz Sikroa w sobotę brał ślub – tłumaczy Paweł Warda, trener Ruchu. Gospodarze wyrównali w 38 min, kiedy do siatki trafił Marcin Chaciówka. Gola na wagę trzech punktów zdobył Sergiej Borys, który wykorzystał doskonałe podanie od Grzegorza Bornusa. – Byliśmy zespołem lepszym, ale również piekielnie nieskutecznym – stwierdził Antoni Kruk, kierownik Włodawianki. – Zagraliśmy najsłabszy mecz w tym sezonie – stwierdził Warda. Włodawianka Włodawa – Ruch Ryki 2:1 (1:1) Bramki: Chaciówka (38), Borys (70) - Buala Bola (1). Włodawianka: Wereszczyński – Szynkora, Nielipiuk, Roczon, Staszczak, Kruk (46 Soroka), Borys, Smolik, Kuciński, Bornus, Chaciowka. Ruch: Troshupa – Walasek, Prządka, Jeżewski, Sągol, Witek (75 Olszewski), Mądry, Gransztof (38 Mateńka), Piątkowski, Sudowski, Buala Bola. Żółte kartki: Smolik. Sędziował: Kozłowski. Widzów: 500.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama