W prestiżowym meczu trzy punkty zostały w Rejowcu Fabrycznym. Start kontynuuje fatalną serię. Przegrał już czwarty mecz z rzędu, tracąc w tych spotkaniach 25 goli. W sobotę gości pogrążył Jacek Ziarkowski, który strzelił dwie bramki.
Marek Wieczerzak
26.09.2011 00:35
Jacek Ziarkowski (Sparta) zdobył dwa gole w meczu ze Startem Krasnystaw (WOJCIECH NIEŚPIAŁOWSKI)
– I to mówi samo za siebie. Ziarkowski to stary lis, a my mamy młody zespół – podkreśla Maciej Smolira, kierownik drużyny z Krasnegostawu.
W ekipie z Rejowca Fabrycznego zagrał Krzysztof Mazur, któremu LZPN anulował część kary za czerwoną kartkę z rezerwami Podlasia. Szkoleniowiec gospodarzy dał też szansę debiutu w IV lidze dwójce młodych graczy: Danielowi Barabaszowi i Arturowi Rutkowskiemu.
– Obaj zrobili fajne zmiany. Trzeba na nich powoli stawiać, bo to przyszłość tej drużyny – uważa Zbigniew Wójcik. Co ciekawe, debiutanci mogli nawet wpisać się na listę strzelców, ale zabrakło im trochę szczęścia.
– Odnieśliśmy dość łatwe zwycięstwo, szkoda tylko, że nasza skuteczność była na poziomie 50 procent. Sam Ziarkowski mógł zdobyć jeszcze ze dwie bramki i już do przerwy powinno być pozamiatane z naszej strony – podkreśla trener gospodarzy.
Sparta czekała na tą wygraną od początku września. Udało się dopiero teraz. – Szukaliśmy tego przełamania i fajnie, że przyszło ono właśnie podczas derbów. Szkoda tych straconych punktów w ostatnich trzech kolejkach, ale mam nadzieję, że teraz będziemy odrabiali te wszystkie zaległości – komentuje Wójcik.
Zdaniem trenera gospodarzy, Start to bardzo młoda drużyna i wszystko jest jeszcze przed nią. – Na pewno przydałoby im się ze trzech doświadczonych zawodników. Życzę im jak najlepiej, ale już widać, że ciężko będzie im się wygrzebać z dołka – uważa Wójcik.
Sparta Rejowiec Fabryczny – Start Krasnystaw 3:0 (0:0)
Bramki: Ziarkowski (48, 57), Ł. Kiejda (75).
Sparta: Mazur – T. Adamiec, Bodys, Gawda, Dudkowski, Ł. Kiejda, Góra (58 Gryć), Wesołowski, Brykalski (58 Kister), Głowacki (65 Barabasz), Ziarkowski (69 Rutkowski).
Start: Bednarczyk – Stępniewski, Sz. Sawa, Banaszkiewicz, Aftyka (60 Bielak), Herbut, Chariasz, Banasiak (70 Szostak), Sadowski, Szponar, Bąk (80 Dworucha).
Żółte kartki: Gawda (Sparta) – Herbut, Banasiak, Bednarczyk (Start). Czerwona kartka: Herbut (Start, 85 min, za drugą żół-tą).Sędziował: Marek Mirosław (Lublin). Widzów: 300.
Piłkarze Orląt odnieśli wczoraj kolejne zwycięstwo w tym sezonie pokonując Omegę Stary Zamość. Dzięki temu awansowali na trzecie miejsce w tabeli.
– Cieszymy się, bo zasłużyliśmy sobie na wygraną w tym meczu – mówi Robert Różański, trener łukowian. – Choć trzeba przyznać, że Omega postawiła wysokie wymagania i kto wie jakby się tom wszystko skończyło gdyby nie ten gol na 1:0.
Potem mieliśmy jeszcze z pięć "setek”, których nie wykorzystaliśmy i o to jedynie mogę mieć pretensje do moich piłkarzy – dodaje.
Bardzo dobrą okazję dla Orląt zmarnował m.in. obchodzący 18-ste urodziny Michał Botwina. – Chyba za bardzo chciał sobie zrobić prezent – śmieje się Różański. Być może wynik byłby inny gdyby w Omedze od początku grał jej kapitan Andrzej Ignaciuk, ale z powodu kontuzji wszedł tylko na 10 min.
Orlęta Łuków – Omega Stary Zamość 2:0 (0:0)
Bramki: Kachniarz (59), Buga (80, z karnego).
Orlęta: Lisiewicz – Szlaski, Bulak, Padysz, Gryczka, Matuszewski (57 Przeździak), Kierych, Buga, Kiryło (79 Orzyłowski), Botwina (85 Sterna), Purzycki (57 Kachniarz).
Omega: Baranowski – Da Silva, Sękowski, Mikulski, Denis, Fulara (80 Ignaciuk), Kamiński (76 Tchórz), Bojar, Andrade, Perin, Nizioł.
Żółte kartki: Matuszewski, Kierych (Orlęta) – Perin, Fulara (Omega). Sędziował: Daniel Osiński (Lublin).
Widzów: 300.
Z remisu bardziej ucieszyli się goście, którzy zdobyli punkt dzięki bramce Damiana Drzymały w 90 min. – Jesteśmy szczęśliwi, bo to był ciężki mecz na trudnym terenie – mówi Wojciech Stopa, trener Orionu.
– Remis uważam za sprawiedliwy wynik, bo po pierwszej połowie prowadziliśmy. Huczwa miała optyczną przewagę i wykorzystując nasze błędy w drugiej połowie wyszła na prowadzenie – dodaje.
Goście stworzyli sobie sporo okazji. Przy stanie 2:2 Krzysztof Żarnowski strzelił głową z 5 m wprost w bramkarza Huczwy.
– Poza tym sędzia nie gwizdnął ewidentnej ręki w polu karnym gospodarzy – uważa Stopa. Zgadza się z nim trener zespołu z Tyszowców.
– Ale my powinniśmy po 20 min wygrywać 3:0 i Orion już by się nie podniósł. A tak, straciliśmy kuriozalne bramki po których Niedrzwica prowadziła. Sędzia był najsłabszy na boisku, a najlepszy po raz kolejny w moim zespole Cieślik – uważa Jacek Paszkiewicz.
Huczwa Tyszowce – Orion Niedrzwica Duża 3:3 (1:2)
Bramki: Somik (7), Cieślik (55), Antoniuk (76) – Drzymała (20, 90), Kłyk (45).
Huczwa: Wojtowicz – Hałasa, Anioł, Orzechowski (75 Mroczka), Pawlenko (68 Antoniuk), Radecki (46 Kaniewski), Karwacki (68 Mruk), Somik, Zdybek, Iwanicki, Cieślik.
Orion: Jaśkowiak – Skiba (75 Oleszek), Waryszak, Rup, Szłapa, Szymuś (70 Maliszewski), Cioch, Młynarski (65 Charmast), Żarnowski, Drzymała, Kłyk.
Żółte kartki: Iwanicki (H) – Kłyk, Drzymała (O). Sędziował: Grzegorz Kasiura (Chełm). Widzów: 250.
Komentarze