Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Kto zrobił interes na upadku PKS

Na likwidacji bialskiego PKS SA zyskali przewoźnicy, którzy przejmują oblegane linie. Pasażerowie narzekają na szybko rosnące ceny biletów miesięcznych oraz brak kursów do mniejszych wsi.
W sierpniu zlikwidowano kilkadziesiąt kursów bialskiego PKS. Teraz w tę lukę wchodzą inni przewoźnicy. Ale głównie obsługują rentowne linie między większymi miejscowościami. Na razie uzupełnili kilkanaście zlikwidowanych kursów w powiecie bialskim. Jednym z nich jest PKS \"Wschód” SA, który przejmuje niektóre kursy i pracowników PKS w Białej Podlaskiej. – Staramy się o to, żeby mieszkańcy Białej Podlaskiej nie mieli problemów z dojazdami do innych miejscowości. Zatrudniliśmy także byłych pracowników. Przygotowujemy się do otwarcia nowych połączeń – mówi Teresa Królikowska, prezes PKS \"Wschód” SA. Lubelski oddział PKS \"Wschód” SA już wozi pasażerów na trasie Lublin–Terespol oraz obsługuje kursy z Lublina do Białej Podlaskiej: przez Parczew i przez Radzyń Podlaski. W niedalekiej przyszłości ma powstać także bezpośrednie połączenie z Białej Podlaskiej do Warszawy. – Nasz oddział we Włodawie przejął kursy szkolne na terenie gmin Terespol i Sosnówka. Mieszkańcy Białej Podlaskiej mogą już także dojechać do Białegostoku. A w wakacje będziemy wysyłać autobusy do Gdańska – planuje Królikowska. Dodaje, że trwają przygotowania do uruchomienia nowych połączeń na trasach: Biała Podlaska–Wisznice–Kodeń oraz Włodawa–Sławatycze–Tuczna–Biała Podlaska. Wiesław Panasiuk, wójt gminy Biała Podlaska, przyznaje, że dobrze mu się współpracuje z firmą Garden Service, która zainteresowała się kursami m.in. do Dokudowa i Piszczaca. Gorzej jest z połączeniem wsi Janówka, Młyniec i Witoroż. – Rano zabieram chętnych pasażerów do autobusu szkolnego. Ale problem mają ludzie powracający po południu z pracy w Białej Podlaskiej – przyznaje wójt. Dariusz Trybuchowicz, wójt gminy Sławatycze, mówi, że autobusy i busy kursują tylko po głównych drogach. A już do wsi Nowosiółki i Jabłeczna, niestety, nie chcą wjeżdżać. Ludzie muszą kilkaset metrów iść do przystanków. Pasażerowie narzekają, że firmy komunikacyjne nie mają konkurencji i mogą swobodnie windować w górę ceny biletów. – Dojeżdżam do pracy z Terespola do Zalesia. W sierpniu płaciłam za miesięczny bilet 130 zł. We wrześniu podrożał o 5 zł. A za październikowy już musiałam zapłacić 200 zł – mówi Barbara Ignatiuk, jedna z pasażerek. – Dla wielu osób te ceny już są bardzo wysokie. W dodatku jazda przepełnionymi autobusami jest uciążliwa. Teraz dopiero widać, co oznacza likwidacja bialskiego PKS – dodaje. Jan Dawidowski, były pracownik PKS, który teraz jest współzałożycielem Bialskiej Spółdzielni Socjalnej PKSS, martwi się, że w styczniu, kiedy jego firma zechce przewozić pasażerów, zostaną tylko deficytowe linie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama