Po raz drugi w tym sezonie podopieczni Zbigniewa Grzesiaka zdobyli w meczu ligowym trzy punkty rzutem na taśmę. Wcześniej, w trzeciej serii gier, Wiktor Borowicki dał Orlętom zwycięstwo nad Tomasovią w 90 minucie. W sobotę Jurij Michalczuk trafił do siatki Stali Sanok na osiem minut przed końcem zawodów. Był to jedyny gol tego spotkania.
08.10.2011 14:52
Piłkarze z Radzynia Podlaskiego musieli sobie radzić bez dwójki ważnych zawodników: Marka Piotrowicza i Pawła Pliszki. W efekcie ich gra w ofensywie nie wyglądała już tak dobrze, jak w poprzednich meczach.
"Biało-zieloni” dorobili się już w III lidze opinii zespołu, który gra ładnie, stwarza sobie sytuacje, ale nie potrafi ich wykorzystać. Tak było wiele razy w bieżących rozgrywkach, ale nie w sobotę.
Żadna z drużyn nie rozgrywała wielkiego meczu, ale lepsze okazje miała Stal. Dobrze dysponowany był jednak Krzysztof Stężała.
W pierwszej połowie bliski wpisania się na listę strzelców był przede wszystkim Sylwester Zdunek, ale bramkarz radzynian efektownie odbił strzał byłego napastnika Chełmianki. Kilka razy uderzeń z dystansu próbował z kolei Mateusz Faka, ale bez powodzenia.
Miejscowi mogli się pochwalić niezłą okazję Rafała Borysiuka, ale ten pomylił się nieznacznie z ponad 20 metrów. W efekcie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po zmianie stron najlepszą okazję dla Stali miał Kamil Kruszyński, który z bliska uderzył prosto w Stężałę. Kiedy wydawało się, że kibice nie doczekają się ani jednego gola, ponownie sprytem w polu karnym wykazał się Michalczuk.
Ukrainiec, po dośrodkowaniu rezerwowego Piotra Zmorzyńskiego, znalazł się w odpowiednim miejscu i z najbliższej odległości wepchnął piłkę do bramki. Tym samym były napastnik Huczwy Tyszowce i Tomasovii w dziewiątym występie w barwach nowego zespołu już po raz siódmy wpisał się na listę strzelców.
Drużyna z Sanoka starała się odrobić starty, ale nie miała pomysłu na rozmontowanie defensywy gospodarzy i do końcowego gwizdka wynik nie uległ już zmianie.
Tym samym piłkarze trenera Grzesiaka w dwóch meczach przed własną publicznością z rzędu wywalczyli cztery punkty i podskoczyli nieco w tabeli. Za tydzień czeka ich jednak trudny wyjazd do Targowisk na mecz z Partyzantem.
Orlęta Radzyń Podlaski – Stal Sanok 1:0 (0:0)
Bramka: Michalczuk (82).
Orlęta: Stężała – Kazubski, Borowicki, Nowik, Zarzecki, Borysiuk, Tymosiak (75 Ptaszyński), Hermann, Ł. Kępa (60 Zmorzyński), Król (60 Puła), Michalczuk.
Stal: Wilczewski – Tabisz, Węgrzyn, Zarzycki, Sumara, Ząbkiewicz, Kuzicki, Kruszyński (87 Kuzio), D. Niemczyk, Faka, Zdunek.
Żółte kartki: Kazubski (Orlęta) – D. Niemczyk (Stal).
Sędziował: Łukasz Strzępek (Rzeszów). Widzów: 250.
Piłkarze Stali Kraśnik zremisowali w 10 serii gier III ligi lubelsko-podkarpackiej z Unią Nowa Sarzyna 1:1. Goście od 58 minuty musieli grać w liczebnym osłabieniu po tym, jak czerwoną kartkę obejrzał Pawlo Stadnicki. Mimo to "niebiesko-żółci” wracali do domów z jednym, cennym punktem.
Wynik już w czwartej minucie otworzył Andrzej Danielak, który wykorzystał dobre prostopadłe podanie Tomasza Ryczka. Były napastnik Avii Świdnik długo nie mógł zdobyć gola dla nowego klubu, ale przed tygodniem wreszcie przełamał się w Przemyślu i teraz gra mu się już nieco łatwiej.
Przyjezdni długo się jednak nie cieszyli, bo w 11 minucie ponownie mieliśmy remis. Krystian Lebioda od 40 m boiska biegł sam na bramkę rywali i nie zmarnował szansy, pokonując Karola Kurzępę. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, ale zawody mogły się podobać, bo obie ekipy stworzyły sporo ciekawych akcji.
Wśród gospodarzy sytuacje marnował Stanisław Bednarz, a po stronie przyjezdnych pojedynek z golkiperem Unii przegrał Daniel Szewc. Tuż po przerwie wydawało się, że szczęście uśmiechnęło się do Stali.
Rafał Szczawiński był faulowany w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny dla kraśniczan. Do piłki podszedł Szewc i chociaż już cztery razy w tym sezonie nie mylił się w takiej sytuacji to tym razem przestrzelił.
Na dodatek kilka chwil później Stadnicki obejrzał drugą żółtą kartkę i Stal musiała skoncentrować się na defensywie. To udało się ekipie Anatolija Ławryszyna i zawody zakończyły się remisem, po którym goście pozostaną w czołówce tabeli.
Bardzo "niebiesko-żółtym” przydał się Joao Carslo. Brazylijczyk uratował swój zespół od starty gola wybijając piłkę z linii bramkowej.– Po pierwszej połowie byłem pewny, że wygramy.
Po drugiej cieszyliśmy się z remisu. Mamy jednak za sobą dwa trudne wyjazdy i zdobyliśmy w nich cztery punkty. Ogólnie jestem zadowolony z naszej postawy – ocenia trener Ławryszyn.
Unia Nowa Sarzyna – Stal Kraśnik 1:1 (1:1)
Bramki: Lebioda (11.) – Danielak (4.)
Unia: Zastawny – Federkewicz, Lebioda, Bigas, Bartnik, Łuczak, Oślizło, Bednarz (73 Stręciwilk), Wtorek, Jędryas (77 Bąba), Telka.
Stal: Kurzępa – Prasnal, Joao Carlos, Stadnicki, Ręba, Pacek (46 Leziak), Szczawiński (88 Putkaradze), Nowak, Szewc, Ryczek (70 Mietlicki), Danielak (80 Dydo).
Żółta kartka: Stadnicki (Stal). Czerwona kartka: Stadnicki (Stal, 58 minuta, za dwie żółte). Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin). Widzów 250.
Komentarze