Włodawianka zaczęła ten mecz od strzelenia gola, po tym jak celnym trafieniem z rzutu karnego popisał się Wojciech Więcaszek. Potem było jednak już znacznie gorzej.
(MAWI)
09.10.2011 21:45
Podlasie II ograło Włodawiankę na wyjeździe 3:1 (JACEK ŚWIERCZYŃSKI)
Błędy gospodarzy sprawiły, że rezerwy Podlasia wyszły z opresji obronną ręką. – Cały czas mamy kłopoty kadrowe i to niestety odbija się na naszej postawie, a co za tym idzie także wynikach – mówi Marek Drob, trener Włodawianki.
– Mimo to wcale nie musieliśmy przegrać tego meczu, zrobiliśmy to na własne życzenie – dodaje.
Bialczanie przełamali się po ostatnich niepowodzeniach, kiedy przegrali z Janowianką i Bogdanką II. – Ale trzeba przyznać uczciwie, że mieliśmy dużą pomoc z pierwszego zespołu – mówi Marcin Korneluk, kierownik Podlasia II.
– Z drugiej strony nasza młodzież też spisała się dobrze. Szczególne słowa pochwały za ten mecz należą się Mateuszowi Kracikowi, który zaczyna się fajnie prezentować – dodaje.
Ale pierwszoplanową rolę w spotkaniu odegrał Łukasz Sawtyruk, który ustrzelił hat-tricka.
Włodawianka Włodawa – Podlasie II Biała Podlaska 1:3 (1:1)
Bramki: Więcaszek (35 z karnego) – Sawtyruk (37, 55, 85).
Włodawianka: Struk – Szynkora, Więcaszek, Staszczak, Zdolski, Soroka (65 Mus), Kuczyński, Smolik, Borys, Chaciówka, Bornus.
Podlasie II: Ekimov – T. Jaszczyński (75 Szwajski), Staszczuk, Dębek, Litwiniuk, Budziński (50 Chalimoniuk), Kracik, Iwańczuk (50 Korneluk), Kondratienko, Ł. Jaszczyński, Sawtyruk (78 Szymańśki).
Żółta kartka: Borys (W). Sędziował: Zbigniew Zych (Lublin). Widzów: 300.
Zamienił stryjek siekierkę na kijek – tak można podsumować w tej chwili ruch działaczy Stali, którzy zwolnili trenera Tomasza Jasika a zatrudnili Andrzeja Nowaczka.
Nowy szkoleniowiec nie zdziałał jak na razie cudów przegrywając oba mecze. O ile jednak 2:3 z Włodawianką ujmy nie przynosi to już niedzielne 0:7 z Orlętami jest sporą plamą na honorze piłki w Poniatowej.
Już po pierwszej połowie było wiadomo, że trzy punkty zostaną w Łukowie. Gospodarze prowadzili bowiem 6:0. Podopieczni trenera Roberta Różańskiego, najwyraźniej rozluźnieni takim obrotem sprawy, w drugiej połowie dorzucili już tylko jedną bramkę.
Ale jej strzelcem był... bramkarz Włodzimierz Lisiewicz, który skutecznie egzekwował rzut karny. Inna sprawa, że w przerwie szkoleniowiec z Łukowa dał odpocząć Michałowi Botwinie i Maciejowi Kachniarzowi, którzy zdobyli w tej pierwszej części łącznie pięć goli.
Trudno się też dziwić takiemu popisowi gospodarzy skoro Stal przyjechała na to spotkanie w dwunastoosobowym składzie. Co się dzieje z pozostałymi graczami?
– Nie ma ich, nie trenują, nie przychodzą na mecze, po prostu nie chcą grać – mówi Jan Sapała, wiceprezes Stali, który nie zgadza się z tym, iż zmiana trenera nic nie dała.
– W pucharowym meczu z Ruchem Ryki było widać jakąś poprawę. A tutaj? To młodzi chłopcy, mieliśmy aż ośmiu juniorów. Po prostu źle zaczęli – tłumaczy Sapała.
Orlęta Łuków – Stal Poniatowa 7:0 (6:0)
Bramki: Kachniarz (14, 40), Botwina (24, 31, 45), Buga (28), Lisiewicz (59 z karnego).
Orlęta: Lisiewicz – Gryczka (62 Sterna), Padysz, Bulak, Witkowski, Kierych (62 Przeździak), Matuszewski, Buga, Kachniarz (46 Purzycki), Kopeć, Botwina (46 Kiryło).
Stal: Ruta – D. Wojnicki (74 Herda), Młyniec, Węgorowski, Gołofit, Pietras, K. Wojnicki, Zieliński, Niezbecki, Wieczorek, Grzesiak.
Żółta kartka: Pietras (S). Sędziował: Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin). Widzów: 350.
Komentarze