Nie udało się piłkarzom Tomasovii wygrać trzeciego meczu z rzędu. Przed tygodniem „niebiesko-biali” nie byli faworytem spotkania z Avią, a mimo to ograli lidera na jego boisku 2:0. W niedzielę jednak podopieczni Jarosława Korzenia podzielili się punktami z ostatnią w tabeli Polonią Przemyśl. Mecz zakończył się remisem 2:2.
(lukisz)
09.10.2011 18:38
Kamil Droździel mógł przesądzić o zwycięstwie Tomasovii z Polonią, ale w 93 minucie zmarnował dobrą
W pierwszej połowie spotkanie lepiej układało się dla miejscowych. W 38 minucie Michał Skiba dał prowadzenie swojej drużynie po uderzeniu z dystansu i rykoszecie od jednego z rywali.
Po zmianie stron sympatycy Tomasovii nie mogli uwierzyć w to, co stało się w ciągu siedmiu minut drugiej odsłony.
Dwa ciosy zadali goście i niespodziewanie objęli prowadzenie 2:1. Obie bramki padły w podobny sposób, po podaniach z lewej strony wzdłuż pola karnego. W pierwszej sytuacji asystował rozgrywający świetny mecz Michajło Riabyj, a w drugiej Ukrainiec sam wpakował piłkę do siatki.
W 68 minucie idealną szansę na wyrównanie miał Łukasz Chwała, ale zmarnował rzut karny. Punkt dla ekipy z Tomaszowa Lubelskiego uratował niezawodny Norbert Raczkiewicz, który zdobył gola w czwartym meczu z rzędu. W sumie było to jego piąte trafienie w bieżących rozgrywkach.
– Mamy kaca moralnego po tym meczu. Chcieliśmy wygrać i awansować w górę tabeli, ale się nie udało. Wychodzi na to, że nie zasługujemy, żeby zajmować wysokie miejsce w tej lidze.
O remisie zadecydowało siedem minut drugiej połowy, kiedy straciliśmy dwa gole. Szkoda, bo do końca atakowaliśmy i piłkę meczową miał Kamil Droździel w 93 minucie, ale nadal nie może się przełamać – ocenia trener Tomasovii Jarosław Korzeń.
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Polonia Przemyśl 2:2 (1:0)
Bramki: Skiba (38), N. Raczkiewicz (72) – Gosa (46), Riabyj (52).
Tomasovia: Bartoszyk – Jarema, Chwała, Joniec, Skiba, Baran, Słotwiński (66 Kulas), Zatorski, Kozyra (66 Rejs), N. Raczkiewicz, Droździel.
Polonia: Cisek – Siwy, Bąk, Sobol, B. Jaroch, Kazek, Barszczak, Riabyj, Łoś (78 Pikłowski), Wanat (90 Żyga), Gosa.
Żółte kartki: Chwała, Rejs – Sobol, Riabyj, Wanat, Gosa.
Sędziował: Witold Kwaśny (Rzeszów). Widzów: 250.
Chełmianka wcale nie musiała przegrać w Łańcucie ze Strumykiem Malawa. Beniaminek ostatecznie w efektownym stylu ograł jednak drużynę Waldemara Wiatra aż 4:0.
Od pierwszego gwizdka do ataku ruszyli gospodarze, ale Stanisław Pruś zmarnował dobrą okazję, bo odskoczyła mu piłka i zdołał do niej dobiec Bartłomiej Porzyc. Po pół godzinie gry do zespołu z Podkarpacia uśmiechnęło się jednak szczęście.
Piotr Gaca dobił z bliska strzał jednego ze swoich kolegów i goście musieli gonić wynik. Stworzyli sobie dwie dobre okazje za sprawą setki Krzysztofa Fajmana i sytuacji sam na sam Łukasza Postoja. Niestety jeszcze przed przerwą Daniel Krakiewicz i spółka dostali drugą bramkę.
Po zmianie stron przewaga Chełmianki była jeszcze bardziej zdecydowana, a gospodarze skoncentrowali się na grze z kontry. Ta taktyka przyniosła im trzeciego gola, po którym przyjezdni nie byli się już w stanie podnieść.
Skończyło się ostatecznie na porażce 0:4, ale Strumyk miał kolejne szanse. – Nie będę komentował tego meczu, jest mi po prostu wstyd – powiedział krótko Waldemar Wiater, opiekun gości. – Wynik nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku.
Może i za bardzo uwierzyliśmy we własne siły i zabrakło nam nieco koncentracji, a także asekuracji w obronie. Nie potrafiliśmy jednak zamienić dobrych okazji na gole.
Dodatkowo jedną bramkę dostaliśmy z zerowego kąta, inną po lobie, który odbił się od poprzeczki, zatrzymał na linii, ale ostatecznie piłka jakoś wpadła do bramki – mówi Mateusz Tywoniuk.
Strumyk Malawa – Chełmianka Chełm 4:0 (2:0)
Bramki: Bieda (30), Pruś (41, 73), Szymański (77).
Strumyk: Szczybyło – Bieda (87 Stawarz), Gaca, Skała, Patryn, Brusik, Brudek (78 Solarz), Grad (80 Dziedzic), Wójtowicz (66 Jandziś), Szymański, Pruś.
Chełmianka: Porzyc – Siatka, Grzywna, Krzyżak, Tywoniuk, Krakiewicz, Wieczorek, Knot (60 Wyroślak), Postój (60 Kasperek), Fajman (81 Tatysiak), Gregorowicz (46 Bala).
Żółte kartki: Skała, Solarz – Tywoniuk, Fajman.
Sędziował: Dawid Wierdak (Krosno). Widzów: 250.
Komentarze