Niechęć dziecka do szkoły może wynikać z problemów zdrowotnych
Problemy ze słuchem, wzrokiem, brak koncentracji – te dolegliwości mogą u ucznia powodować stres. Rodzice nie zawsze umieją je w porę dostrzec.
- 12.10.2011 17:55
Jeśli dziecko, które siedzi w jednej z ostatnich ławek w klasie ma kłopoty z odgadywaniem obrazków, które pokazuje nauczycielka, albo z czytaniem z tablicy, to nie musi oznaczać, że jest nieuważne. Ono może mieć problemy ze wzrokiem.
– Zawsze doradzamy rodzicom, żeby przed rozpoczęciem roku szkolnego poszli z dzieckiem do okulisty – mówi dr Kazimiera Policzkiewicz, specjalista chorób oczu.
W domu dziecko ogląda obrazki czy czyta książeczkę z takiej odległości, jaką sobie wybierze, dlatego wada wzroku może być przez rodziców nie zauważona. Podobnie jest ze słuchem.
– Niedosłuch po stanach zapalnych dobrze leczonych zdarza się rzadko, ale zawsze rodzice powinni zwracać uwagę na to, czy dziecko dobrze słyszy – podpowiada Adam Pluchrat z NZOZ Słuchmed w Lublinie.
Więcej czasu
Uczeń, który wierci się w ławce, jest niespokojny, często uważany jest za niegrzecznego. Tymczasem – jak obserwują lekarze – kondycja fizyczna dzieci jest coraz słabsza. Tym w najmłodszych klasach trudno jest wytrzymać 45 minut w ławce. Mają słabe mięśnie, skłonności do skoliozy, a pozycja dla nich wygodniejsza – kładzenie się na ławce jeszcze pogłębia tę wadę.
Często też bezmyślnie mówi się o takich dzieciach, że mają ADHD. – Takie dzieci są najczęściej po prostu niegrzeczne, gdyż nudzą się na lekcji, potrzebują nowych bodźców, a nauczyciel nie jest w stanie im tego zapewnić – mówi Edyta Długosz, psycholog. – Natomiast ADHD jest poważnym zaburzeniem i musi być bardzo dokładnie zdiagnozowane.
Lekarze są zgodni – dziecko nie zawsze umie określić przyczynę swoich kłopotów w szkole. Nieraz dopiero u lekarza okazuje się, że niedowidzi, ma wadę postawy albo nawet istotne problemy gastrologiczne. Dlatego, jeżeli opór przed pójściem do szkoły trwa długo, albo nasilają się problemy związane z nauką czy zachowaniem, trzeba jednak poradzić się lekarza albo psychologa. Rodzice muszą nie tylko pytać, ale też uważnie słuchać i patrzeć na świat z perspektywy dziecka.
Reklama













Komentarze