Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Schronisko w Zamościu: Odławiamy psy na okrągło

Nie wiedzieliśmy, co zrobić z wałęsającym się po sklepie wilczurem – zaalarmowała nas Czytelniczka. – Nikt nam nie pomógł, a pies mógł kogoś pogryźć.
Pani Anna robiła na początku miesiąca zakupy w jednym z zamojskich hipermarketów. To była niedziela. – Zauważyłam, jak pracownik ochrony wyprowadza z budynku dorosłego wilczura – opowiada nasza Czytelniczka. – Przy ponownych próbach dostania się do sklepu, pies był odganiany od wejścia. Ochroniarz powiedział, że prawdopodobnie zwierzę należy do jakiegoś klienta. Było jednak inaczej. Mimo ogłoszeń nadawanych przez megafon nikt z klientów nie zgłosił się po psa. – Zwierzę zostało napojone, jeden z pracowników ochrony kupił mu jedzenie – opowiada zamościanka. – Powiadomiony o sytuacji kierownik schroniska nie mógł psa odebrać, bo znajdował się kilkaset kilometrów od Zamościa. Nie pomogły ani Straż Miejska, ani policja. Zwierzę mogło wpaść pod samochód albo zaatakować innego psa, dlatego trzeba było je zabrać sprzed hipermarketu. Zadzwoniłam do schroniska, gdzie poinformowano mnie, że mają tylko jeden samochód i nikt poza kierownikiem nie może odebrać psa. Wilczurem zajęła się w końcu jedna z pracownic hipermarketu, u której zwierze ma mieszkać, dopóki nie zgłosi się właściciel. – Jest oczywiste, że kierownik schroniska nie jest w stanie być wszędzie, ale może pod jego nieobecność inne instytucje powinny zająć się odławianiem psów – zastanawia się pani Anna. Skontaktowaliśmy się z kierownikiem zamojskiego schroniska. – Przez siedem dni w tygodniu jestem 24 godziny na dobę pod telefonem i jak trzeba, to i w nocy jadę po psa lub inne zwierzę, ale tamtej niedzieli byłem akurat w podróży służbowej – mówi Piotr Łachno, który firmowym samochodem jeździł do Niemiec po nowe zwierzęta do zamojskiego Ogrodu Zoologicznego. – Tak się akurat złożyło. Z rozmowy telefonicznej wywnioskowałem, że pies zachowywał się spokojnie i nikomu nie zagrażał. Gdyby był agresywny, na miejsce pojechałby lekarz weterynarii. W schronisku mamy 250 psów i cały czas ktoś jest tam na miejscu. Pani Anna zwraca uwagę, że wielu mieszkańców Zamościa nie wie, jak się zachować na widok bezpańskich zwierząt. Dlatego podajemy numer telefonu do schroniska – 84 641 12 86. Dzwonić można również bezpośrednio do kierownika, tel. 601 800 961.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama