Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

9 proc. uczniów jest prześladowanych w szkole przez kolegów

Obrażanie, wyśmiewanie, pobicia, kradzieże, przemoc seksualna i internetowa – to wszystko dzieje się w naszych szkołach. – Jeśli rodzice i nauczyciele tego nie widzą, powinni jak najszybciej zobaczyć – apelują autorzy najnowszych badań \"Przemoc w szkole 2011”.
Badania przygotowali naukowcy z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Posłużyli się anonimową ankietą, którą CBOS przeprowadził wśród 3169 uczniów z całego kraju. – Jednym z mitów związanych z dręczeniem szkolnym jest ten, że ofiarami zostają często uczniowie z wyższymi ocenami. W rzeczywistości grupą ryzyka są ci odstający od grupy pod względem ocen, ale w dół – czytamy w raporcie z badań. Bardziej narażeni są uczniowie ubożsi niż ci o przeciętnej lub dobrej sytuacji finansowej. – Winne są głównie szkoły, stwarzając dogodne warunki do eskalacji przemocy – podkreśla prof. Anna Giza-Poleszczuk, współautorka badań. – Dlaczego wyglądają jak więzienia? Ponure budynki, monitoring i ochrona na korytarzach, a w klasach układ typowy dla więziennictwa: uczniowie odwróceni do siebie plecami, a na wyróżnionym miejscu ten, który ma wszystkich obserwować. A wystarczyłoby ustawić krzesła w kole – król Artur nie był głupi, z jakiegoś powodu wymyślił okrągły stół. Kluczowe jest wspólne działanie rodziców i nauczycieli. – Ofiary dręczenia mają poczucie osamotnienia, niewielu przyjaciół, są przekonane, że nie mają u kogo szukać pomocy – czytamy w raporcie. – Częściej niż inni uczniowie twierdzą, że ich rodzice nie interesują się, co dzieje się w szkole, rzadko bywają na wywiadówkach. Efekt? – Nauczyciele i rodzice nie mają pojęcia, co faktycznie dzieje się na szkolnych korytarzach – alarmuje prof. Giza-Poleszczuk. – Zresztą, już za moich czasów obowiązywała zasada \"choćby cię smażyli w smole, nie mów, co się dzieje w szkole”. To działa do dzisiaj. – Ważne, żeby uczniowie mieli na kogo liczyć wśród dorosłych ze swojej szkoły: chociaż jednego nauczyciela, któremu ufają, pedagoga czy psychologa szkolnego – apelują naukowcy. Ci powinni reagować na każdy przejaw agresji. – Przemoc to nie tylko agresja fizyczna, ale też werbalna i relacyjna. I że potrafi być dużo gorsza, bo sączy się powoli jak jad i dotyka najmłodszych uczniów – już w szkole podstawowej – podkreśla prof. Giza-Poleszczuk. – Wszystkie późniejsze ekscesy w gimnazjum, typu nałożenie śmietnika na głowę nauczyciela, to tylko pochodna zignorowania przemocy psychicznej. Program \"Szkoła bez przemocy” prowadzi Dziennik Wschodni wraz z Fundacją Orange. Patronem honorowym jest prezydent RP Bronisław Komorowski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama