Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Wójt nie może dogadać się z opozycją. Gmina nie płaci urzędnikom

Prawie czterdziestu pracowników Urzędu Gminy w Międzyrzecu Podlaskim nie dostało w październiku wypłaty. Na ostatniej sesji radni odrzucili wniosek wójta o zmiany w budżecie pozwalające przekazać pieniądze na płace w administracji.
Wójt nie może dogadać się z opozycją. Gmina nie płaci urzędnikom
Wójt Mirosław Kapłan jest wśród urzędników, którzy nie dostali październikowych poborów (Marek Pietr
Brak wypłaty to efekt narastającego w gminie konfliktu między wójtem Mirosławem Kapłanem (PiS) a dominującym w Radzie Gminy ugrupowaniem Nasza Gmina, które ma 10 na 15 wszystkich radnych. Większość kojarzona z PSL z niechęcią przyjęła zwycięstwo Kapłana w ostatnich wyborach samorządowych. W styczniu doszło do pierwszego starcia i rada o 23 proc. obcięła planowane wydatki na pobory urzędników. Oponenci zarzucali szefowi gminy, że nie współpracuje z samorządem i przyjmuje do pracy kolegów z PiS. Pod koniec czerwca radni krytykując reorganizację urzędu i zwalnianie ludzi kojarzonych z poprzednim wójtem zmniejszyli Kapłanowi wynagrodzenia z 11982 zł do 5916 zł. A on zaskarżył tę uchwałę rady do sądu. W piątek wójt poinformował nas, że 26 października minął zwyczajowy termin wypłaty wynagrodzeń pracownikom Urzędu Gminy, a w budżecie nie ma na nie pieniędzy. Tego samego dnia Kapłan zwrócił się do radnych z wnioskiem o przyjęcie uchwały o zmianach budżetowych, umożliwiających wypłaty pensji urzędnikom. – Niestety, radni odmówili. A chodziło tylko o przesunięcie środków z rubryki do rubryki. Powoływałem się na ludzkie uczucia, bo nasi pracownicy mają teraz wydatki na Wszystkich Świętych, muszą spłacać kredyty. Radnych to nie interesowało – mówi wójt. Przyznaje, że jedynym wyjściem będzie pozew zbiorowy do sądu o wynagrodzenia. Dodaje, że w gminie brakuje też pieniędzy na papier i telefony. Andrzej Pietruk, przewodniczący rady (otrzymuje z gminy ryczałt miesięczny 1300 zł) nie godzi się na kompromis z wójtem. – Ustępowaliśmy wójtowi do pewnego momentu. Pod koniec stycznia uchwaliliśmy budżet i wiedział, ile ma pieniędzy na administrację. Do końca roku potrzeba ponad 530 tys. zł na administrację. To problem wójta. On jest pracodawcą. To on podpisywał umowy o pracę. Chcemy pokazać, że nie dba o gospodarność. Zapytany, dlaczego radni w piątek zwiększyli pulę pieniędzy samorządowych, wyjaśnia, że są to fundusze m.in. dla sołtysów. Za piątkową sesję radni otrzymali diety w wysokości od 225–250 zł. Robert Idzikowski pracuje w gminie. Mówi, że pracownicy mieli nadzieję, że radni zrozumieją dramatyczną sytuację z brakiem poborów. – Kiedy koleżanki przyjdą do pracy w poniedziałek, wtedy niemile zaskoczy je wiadomość, że nie ma szans na wynagrodzenie do końca roku. Wcześniej martwiły się, co będzie z zobowiązaniami w banku i płatnościami do końca miesiąca.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama