W pierwszym meczu rundy rewanżowej łęcznianie przegrali z zamykającą tabelę Olimpią Elbląg. Tego nie spodziewał się chyba nikt. Bo zespół, który posiada aspiracje walki o czołowe lokaty, nie może tracić punktów z najsłabszą drużyną w lidze.
ARTUR OGÓREK
05.11.2011 14:54
Tak \"zielono-czarni” stracili gola w Elblągu. Jednego Bartosza Iwan nie zatrzymało kilku łęcznian (
Swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie Olimpia odniosła 27 sierpnia z Polonią Bytom. Ale wcale nie był to zwiastun lepszych dni dla beniaminka. Bo na kolejną wygraną elblążąnie musieli czekać przeszło dwa miesiące. Ich niemoc trwała przez jedenaście spotkań.
Jednak GKS pod koniec rundy jesiennej również dopadł kryzys. "Zielono-czarni” w pięciu meczach z rzędu nie potrafili zgarnąć pełnej puli. Ale w szóstym podejściu na zła seria miała zostać wreszcie przerwana.
Choć łęcznianie pojechali rozpocząć piłkarską wiosnę bez pauzujących za kartki Veljko Nikitovicia i Tomasa Pesira, a na boisku nie było też Łukasza Pielorza oraz Mateusza Pielacha, narzekających wcześniej na kłopoty zdrowotne. Trener Piotr Rzepka uczulał, że tylko laik przed meczem dopisuje sobie punkty w tabeli, ale i tak wskazanie zdecydowanego faworyta było oczywiste.
Niestety, w Elblągu gracze Bogdanki zaprezentowali się słabo. Mieli duży problem, aby stworzyć sobie groźne sytuacje podbramkowe. A ponieważ podobny poziom zaprezentowali gospodarze, dlatego z murawy głównie wiało przeraźliwą nudą.
Na szczęście na to marnej klasy widowisko zdecydowało się pofatygować tylko dwustu kibiców. Do przerwy najbliższy powodzenia był Michał Zuber, ale jego strzał obronił Krzysztof Stodoła.
Olimpia wyszła na prowadzenie w 67 min, kiedy pod dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mariusza Muszalika piłkę głową do siatki skierował Bartosz Iwan. Nie przeszkodził mu żaden graczy GKS, choć w pobliżu stało ich kilku.
Co ciekawe, latem pomocnik rywali był mocno zainteresowany transferem do... Łęcznej. Zawodnicy GKS ruszyli do przodu, a od 74 min mieli nawet ułatwione zadanie, ponieważ drugi żółty kartonik ujrzał Ljubomir Lubenow.
Niestety rozpaczliwe ataki na niewiele się zdały, a tuż przed końcem miejscowym pomogła nawet poprzeczka.
Porażka w Elblągu nie miała prawa się zdarzyć. Jeśli ktoś chce walczyć o awans, nie może przegrywać z outsiderem. Patrząc w górę, do Zawiszy "zielono-czarni” tracą już osiem punktów. Patrząc w dół, nad będącą w strefie spadkowej Wisła Płock przewaga wynosi też osiem punktów.
Olimpia Elbląg – GKS Bogdanka Łęczna 1:0 (0:0)
BRAMKA
1:0 – Iwan (67)
SKŁADY
Olimpia: Stodoła – Miecznik (75 Szary), Dremluk, Staniek, Wojciechowski – Kołodziejski, Muszalik, Lubenow, Iwan (70 Bar-tosiak), Kaczmarczyk – Koczon (81 Banasiak).
Bogdanka: Prusak – Sołdecki, Magdoń, Benevente, Ninković – Zuber (69 Kusiak), Bartoszewicz, Fałkowski (71 Paluchowski), Łuczak (59 Jonathan), Renusz – Nildo.
Żółte kartki: Lubenow, Staniek, Dremluk, Szary – Ninković, Łuczak, Kusiak. Czerwona kartka: Lubenow (Olimpia) w 74 min za drugą żółtą. Sędziował: Michał Zając (Sosnowiec). Widzów: 200.
Komentarze