Piłkarze radzyńskich Orląt nie wyobrażali sobie innego scenariusza, jak zwycięstwo z ostatnią w tabeli Stalą Mielec. – Z kim mamy zdobywać punkty, jeżeli nie z outsiderem rozgrywek? – pytał przed pierwszym gwizdkiem Marek Piotrowicz. I chociaż \"biało-zieloni” mieli problemy z ambitnym rywalem to zrobili swoje i wygrali 2:1.
05.11.2011 18:48
Jeżeli kibice spóźnili się na sobotnie spotkanie jedynie kilkanaście sekund to mają, czego żałować. W tym czasie Robert Kazubski zdążył przewrócić we własnym polu karnym Sebastiana Romanka i sędzia nie miał innego wyjścia, jak wskazać na "wapno”.
Damian Skiba nie zmarnował prezentu od obrońcy Orląt i pewnym strzałem dał swojej drużynie niespodziewane prowadzenie. Stal zachęcona dobrym początkiem mogła nawet podwyższyć na 2:0 za sprawą Damiana Buczyńskiego, ale 18-latek uderzył z dystansu minimalnie obok słupka.
Jako pierwszy do wyrównania mógł doprowadzić Adrian Zarzeck w 12 minucie, ale piłka zatrzymała się na słupku. Tuż przed 30 minutą Orlęta dopięły swego. Dobrym, precyzyjnym dośrodkowaniem popisał się Paweł Pliszka, a w dogodnej sytuacji znowu znalazł się Zarzecki.
I tym razem już się nie pomylił, z kilku metrów pakując piłkę do bramki. W kolejnych fragmentach Wojciech Daniel miał ręce pełne roboty, ale nie dał się zaskoczyć Jurijowi Michalczukowi, Erwinowi Nowikowi, czy Rafałowi Borysiukowi. Kolejnej centry Pliszki w 35 minucie nie zmarnował jednak Michalczuk i także głową dał swojej drużynie prowadzenie.
Po zmianie stron gospodarze oddali inicjatywę Stali i chociaż obie ekipy miały okazje na zdobycie kolejnych bramek to wynik nie uległ już zmianie. Ciekawie zrobiło się zwłaszcza około 70 minuty, kiedy najpierw Pliszka w dobrej sytuacji nie pokonał Daniela, a po chwili Mateusz Skała przymierzył z ponad 20 metrów w poprzeczkę.
Później wyczyn rywala powtórzył Piotrowicz. Chociaż kibice gospodarzy do końca spotkania obgryzali paznokcie ze zdenerwowania to ostatecznie mogli odetchnąć z ulgą.
Orlęta Radzyń Podlaski – Stal Mielec 2:1 (2:1)
Bramki: Zarzecki (29), Michalczuk (35) – Skiba (1-karny).
Orlęta: Stężała – Kazubski, Zarzecki, Nowik, Sawczuk (63 Ptaszyński), Borysiuk, Tymosiak (65 Ł. Kępa), Pliszka, Hermann, Król (80 Piotrowicz), Michalczuk (80 Puła).
Stal: Daniel – Kołacz (65 Tułacz), Cichosz, R. Pydych, K. Pydych, Wolański, Kardyś (46 Szewc), Romanek (65 Skała), Kościelny, Skiba, Buczyński.
Żółte kartki: Kazubski, Król, Michalczuk, Borysiuk (Orlęta) – Kołacz, R. Pydych (Stal).
Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin). Widzów: 350.
Chełmianka po niezłym spotkaniu przegrała w sobotę w Sanoku 1:2. Goście w trakcie meczu mieli jednak olbrzymie pretensje do sędziów, bo według nich obie bramki dla Stali nie powinny zostać uznane.
– Dla mnie to jest skandal. Jeszcze w pierwszej połowie dostaliśmy bramkę po ewidentnym spalonym. Później w drugiej połowie główny sędzia pan Arkadiusz Łaszkiewicz podyktował rzut karny z kapelusza i przegrywaliśmy 0:2.
Obie sytuacje można spokojnie znaleźć w internecie i zachęcam tych panów, żeby spojrzeli, jak wielkie błędy popełnili. Dla mnie jest to nienormalne. W tym kraju można krytykować wszystkich, tylko nie arbitrów.
Mogę jeszcze dodać, że wystosujemy protest, żeby ci sędziowie więcej nie brali udziału w meczach Chełmianki. Wypaczyli wynik spotkania w Sanoku i my tego tak nie zostawimy – powiedział trener "biało-zielonych” Waldemar Wiater.
W pierwszej połowie miejscowi powinni objąć prowadzenie około 20 minuty zawodów, kiedy piłkę z rąk wypuścił Bartłomiej Porzyc.
Dopadł do niej Maciej Kuzicki, ale nie zdołał wpakować futbolówki do siatki. Dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej odsłony Stal dopięła swego. Prostopadle podanie dostał Daniel Niemczyk i pobiegł na bramkę rywali, po czym bez problemów pokonał Porzyca. Po godzinie gry powinien być remis, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali nie popisał się Daniel Krakiewicz, bo uderzył prosto w golkipera sanoczan.
Niewykorzystana okazja po chwili zemściła się na ekipie przyjezdnych. Po kontrowersyjnej decyzji sędziego, który wskazał na "wapno” z 11 metrów do siatki trafił Piotr Łuczka.
Wydawało się, że jest już po meczu, ale Chełmianka nie rezygnowała. I w 70 minucie Kazimierz Bala wykorzystał złe ustawienie Adama Florka i ładnie go przelobował dając swojej drużynie nadzieje przynajmniej na jeden punkt.
Do końcowego gwizdka miejscowi nie mogli być pewni zwycięstwa, bo "biało-zieloni” cały czas ambitnie dążyli do zmiany rezultatu. Świetną szansę na wyrównanie miał zwłaszcza Jarosław Wyroślak, ale fatalnie spudłował dosłownie z kilku metrów. Ostatecznie zespołowi z Chełma zabrakło już czasu, żeby odmienić losy meczu.
Stal Sanok – Chełmianka Chełm 2:1 (1:0)
Bramki: Niemczyk (45), Łuczka (64-karny) –Bala (70).
Stal: Florek – Łuczka, Sumara, Faka, Węgrzyn, Ząbkiewicz (57 Januszczak), Tabisz (75 Zdunek), Sobolak, Damian Niemczyk, Kuzicki (65 Kruszyński) , Daniel Niemczyk (80 Lorenc).
Chełmianka: Porzyc – Siatka, Krzyżak, Grzywna (38 Krakiewicz), Tywoniuk, Dyczko, Kasperek (46 Tatysiak), Wieczorek, Bala, Postój (65 Wyroślak), Fajman (75 Knot).
Żółte kartki: Kruszyński (Stal) – Grzywna (Chełmianka).
Sędziował: Arkadiusz Łaszkiewicz (Zamość). Widzów: 500.
Komentarze