Mnóstwo emocji towarzyszyło sobotniemu spotkaniu futsalistów AZS UMCS Lublin z AZS UŚ Katowice. Niespodziewanie, gospodarze pokonali wicelidera tabeli 4:3.
(micbec)
05.11.2011 22:15
Podopieczni Rafała Jarzmika przyjechali do Lublina po trzy punkty. I trudno się dziwić, bo taki cel powinien przyświecać niepokonanemu wiceliderowi.
Niespodziewanie, Ślązacy trafili jednak na twardy mur lubelskiej defensywy, przez który długo nie mogli się przebić. Cały czas musieli uważać też na groźne kontry gospodarzy. W 18 min jedną z nich skutecznie wykończył Wojciech Myć.
Po przerwie obraz gry nie zmienił się. Goście przeważali, kontrolowali grę, ale niewiele z tego wynikało. Lublinianie nadal czyhali na kontry i już cztery minuty po rozpoczęciu drugiej części meczu Marek Lenartowicz podwyższył na 2:0.
Katowiczanie nie złożyli broni, ale nadal z uporem maniaka dążyli do pierwszej bramki. Udało się w 26 min, a trzy minuty później po rzucie wolnym było już 2:2.
W 34 min na prowadzenie wyprowadził gospodarzy Miłosz Chudoba, ale piłkarze z Uniwersytetu Śląskiego zdołali raz jeszcze wyrównać. Na szczęście, na odpowiedź po potężnym strzale Mycia z 39 min nie starczyło im już czasu.
– To był nasz najlepszy mecz w tym sezonie. Myślę, że emocje, bramki i efektowne akcje przypadły do gustu również kibicom. Mam nadzieję, że za tydzień na meczu z Wisłą Kraków widzów będzie więcej – powiedział szczęśliwy Tomasz Bielecki, szkoleniowiec gospodarzy.
AZS UMCS Lublin – AZS UŚ Katowice 4:3 (1:0)
Bramki: Myć (18, 39), Lenartowicz (24), Chudoba (34) – Jarzmik (29, 35), Morgała (26)
Lublin: Górski, Porzucek – Chmielnicki, Zgierski, Walęciuk, Kowalczyk, Graniczka, Drzewiecki, Bijas, Chudoba, Lenartowicz, Myć.
Katowice: Groszak, Rajkiewicz – Jarzmik, Liszka, Wolański, Borkowski, Langer, Trzaskalski, Andrzejewski, Grędysa, Morgała.
Żółte kartki: Kowalczyk (L) – Liszka, Groszak (K).
Komentarze