W Bełżycach najwyraźniej czekają już tylko na koniec rundy.W niedzielę drużyna prowadzona tymczasowo przez Michała Winiarskiego przegrała w Rykach aż 0:6. Rozstrzelał się Wojciech Kępka, który znów zdobył dwa gole dla Ruchu.
MAREK WIECZERZAK
06.11.2011 21:29
Dla gospodarzy było to ostatnie w rundzie jesiennej spotkanie na stadionie w Rykach.
– Przed nami już tylko wyjazdowy mecz z Lublinianką dlatego chcieliśmy godnie pożegnać się z naszymi kibicami – podkreśla Paweł Warda, trener Ruchu. Plan udał się znakomicie, bo targana kłopotami organizacyjnymi Unia odjechała do domu z bagażem bramek.
Do przerwy nic jednak nie zapowiadało takiego obrotu sprawy, bo ryczanie oszczędzali gości strzelając im tylko jednego gola, za sprawą Wojciecha Kępki.
– Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji i aż żal, że ich niewykorzystaliśmy. Unia w ogóle nam nie zagroziła, był to mecz tylko do jednej bramki – podkreśla Warda.
W drugiej połowie zmarznięci kibice na stadionie w Rykach mieli wreszcie więcej okazji do rozgrzania rąk.
Chwilę po gwizdku sędziego Tomasz Jeżewski podwyższył wynik na 2:0, a w miarę upływu kolejnych minut goście oddawali pole gospodarzom i ich bramkarz musiał sięgać do siatki po strzałach Pawła Sudowskiego, Tomasza Sikory i Luciena Buala Boli.
Ten ostatni wszedł na boisko zaledwie sześć minut przed zdobyciem gola.
– Do przerwy jakoś się trzymaliśmy, ale potem coś pękło – mówi Michał Winiarski. – Zagraliśmy bardzo słabo, podobnie jak z Roztoczem Szczebrzeszyn, gdzie również skończyło się na porażce 0:6.
Wynik wczorajszego meczu ustalił Kępka, który po kontuzji wraca do wysokiej formy strzeleckiej i szkoda, że runda już się kończy, bo rycki napastnik jeszcze by pewnie trochę postrzelał. Tylko w ostatnich dwóch meczach strzelił cztery bramki, a w sumie ma na swoim koncie już pięć trafień.
Ze zbliżającego półmetka cieszą się natomiast w Bełżycach, bo w zimie będzie czas na naprawę oraz uporządkowanie sytuacji w klubie i w drużynie. – Mam nadzieję, że przez te dwa miesiące uda się poukładać wszystkie sprawy tak, że wrócimy na właściwe tory – komentuje Winiarski.
Ruch Ryki – Unia Bełżyce 6:0 (1:0)
Bramki: Kępka (20, 90), Jeżewski (48), Sudowski (55), Sikora (72), Buala Bola (82).
Ruch: Troshupa – Walasek, Jeżewski, Prządka, Starosz, Piątkowski (70 Mateńka), Mądry, Leonarcik, Sudowski (76 Buala Bola), Kępka, Sikora (73 Olszewski).
Unia: Pyć – Jezierski, Kwiatkowski, Winiarski, Ławicki, Wołowski (75 Zalewski), Zieliński, Piwowarski, Strug, Iwaniak, Pie-trzak (68 Tarczyński).
Sędziował: Karol Bancerz (Lublin). Widzów: 250.
Niedzielne zwycięstwo Włodawianki z Orionem znacznie poprawiło humory kibicom z Włodawy. Gospodarzom pomógł fakt, że do ich składu wrócili zawodnicy, którzy z różnych przyczyn nie mogli ostatnio grać.
– Pierwsza połowa była w miarę wyrównana – mówi Marek Drob, trener Włodawianki. – Nie potrafiliśmy zdobyć przewagi. Szybko strzeliliśmy bramkę, ale przeciwnicy zaraz wyrównali. Dlatego o tej części meczu chcę jak najszybciej zapomnieć – dodaje.
Na drugą połowę gospodarze wyszli bardzo zdeterminowani chcąc strzelić bramkę za wszelką cenę. – Cała gra toczyła się praktycznie tylko na połowie Orionu.
Byliśmy jednak nieskuteczni, a do tego dobrze spisywał się bramkarz gości. Udało się dopiero po dośrodkowaniu Mateusza Flisa z rzutu rożnego i główce Arka Staszczaka.
Dzięki temu powoli uciekamy z dołu tabeli i zbliżamy się do środka – cieszy się Drob.
Włodawianka Włodawa – Orion Niedrzwica Duża 2:1 (1:1)
Bramki: Więcaszek (3), Staszczak (83) – Kłyk (18).
Włodawianka: Struk – Szynkora, Borys, Staszczak, Roczon, Kuczyński (75 Seroka), Smolik, Nielipiuk, Chaciówka (62 Flis), Bornus (62 Zdolski), Więcaszek.
Orion: Jaśkowiak – Szłapa, Cioch, Styżej, Skiba, Szymuś (46 Gałkowski), Żarnowski, Młynarski (71 Waryszak), Wierzchowski (61 Oleszek), Kłyk (86 Zięba), Drzymała.
Żółte kartki: Smolik, Szynkora (W) – Skiba, Gałkowski (O). Sędziował: Konrad Kostrubała (Zamość). Widzów: 400.
Komentarze