Po zwycięstwie nad Podlasiem II w Poniatowej odżyły nadzieje. Ale w Bełżycach wszystko wróciło do normy. Stal została rozgromiona a pogrążył ją były poniatowianin Karol Strug – autor dwóch goli.
MAREK WIECZERZAK
11.11.2011 15:55
Dla Unii było to pierwsze w tym sezonie zwycięstwo u siebie i pierwsze punkty. Do piątku bełżyczanie zanotowali na boisku przy ul. Zamkowej sześć porażek z rzędu. Ze Stalą nastąpiło wreszcie przełamanie. I to w wielkim stylu.
– Po cichu liczyłem na zwycięstwo – mówi Andrzej Mazurek, kierownik drużyny z Poniatowej. – Ale zagraliśmy w okrojonym składzie. Za kartki musieli pauzować Igor Grzesiak i Adam Pietras. Mieliśmy parę sytuacji, ale ich nie wykorzystaliśmy. A Bełżyce strzeliły wszystko co miały.
Gości pogrążył Rafał Samolej, który jednak nie ma nic wspólnego z kierownikiem Stali Mirosławem Samolejem. Podobnie jest z Kamilem Zielińskim ze Stali, który dostał czerwoną kartkę, a z Kamilem Zielińskim z Unii (zdobył gola z rzutu karnego) łączy go jedynie to samo imię i nazwisko.
– Byliśmy w tym meczu bardzo skuteczni – przyznaje Michał Winiarski, trener Unii. – Ten wynik to i tak minimalny wymiar kary. Pomogło nam to, że wreszcie mieliśmy optymalny skład. Z tego powodu nie musiałem wychodzić na boisko tylko mogłem podyrygować drużyną z ławki.
Po tym meczu obie drużyny zamieniły się miejscami. Stal spadła na przedostatnie, a Unia awansowała na czternaste. W obu klubach muszą teraz pomyśleć nad zmianami, które pozwolą im zachować czwartoligowy byt.
Unia Bełżyce – Stal Poniatowa 5:0 (2:0)
Bramki: Ostrowski (13), Strug (34, 55), Zieliński (88 z karnego), Samolej (89).
Unia: Pyć – Kwiatkowski (89 Baran), Piwowarski, Guściora, Jezierski, Samolej, Zieliński, Iwaniak, Wołowski (70 Ławicki), Strug, Ostrowski.
Stal: Herda – D. Wojnicki, Młyniec, Węgorowski, Gołofit, Pikuła (60 Pietroń), Niezbecki, Zieliński, Wieczorek, K. Wojnicki, Klimkiewicz.
Żółte kartki: Samolej, Zieliński (U). Czerwona kartka: Zieliński (Stal, 87 min, za faul w polu karnym). Sędziował: Piotr Kozłowski (Zamość). Widzów: 70.
Rezerwy I-ligowej Bogdanki wywiozły ze Szczebrzeszyna tylko punkt, choć jeszcze minutę przed końcem meczu wydawało się, że zgarną pełną pulę. Wtedy jednak ich nadzieje prysły, bo bramkę dającą remis Roztoczu strzelił Tomasz Goździuk.
– Szkoda, że tak się stało, ale obiektywnie muszę przyznać, iż gospodarzom to się należało, bo zagrali bardzo ambitnie – mówi Tomasz Hermann, trener Bogdanki II.
Szkoleniowiec łęcznian był bardzo zdenerwowany po tym meczu. Dlaczego? – Bo mogliśmy wygrać, ale drużyna nie grała tego co powinna. Najbardziej raził mnie brak konsekwencji. Momentami było to granie na żywioł, a tak doświadczeni piłkarze powinni to uspokoić – odpowiada Hermann.
Piłkarze Roztocza bardzo chcieli dobrze pożegnać się ze swoimi kibicami w tej rundzie. Udało im się to tylko częściowo, bo do pełnego zadowolenia zabrakło zwycięstwa. Ale na osłodę fani mogli oglądać filmowe bramki w wykonaniu swoich zawodników.
Krystian Kozłowski uderzył z woleja zza 16 metrów, a Goździuk idealnie przymierzył z rzutu wolnego. Oba strzały wpadły w "okienko”. – To najpiękniejsze gole na tym stadionie w tym sezonie – mówi Marian Kitowski, prezes Roztocza.
– Jesteśmy zadowoleni z remisu, bo punkt z tak klasową drużyną trzeba uznać za sukces. Ale była też okazja wygrać, bo mimo, że Bogdanka była bardziej poukładana to my mieliśmy więcej stuprocentowych sytuacji.
Co teraz? Na razie nie planujemy roszad w zespole i na ławce trenerskiej. Chcemy zatrzymać wszystkich i wiosną będziemy walczyć o utrzymanie.
Roztocze Szczebrzeszyn – GKS Bogdanka II 2:2 (0:1)
Bramki: Kozłowski (56), Goździuk (89) – Wójcik (37 z karnego, 58).
Roztocze: P. Dobromilski – Bielec, Paweł Lipiec, D. Dobromilski, Antoszek, Misiarz, Duda (78 Winogrodzki), Rozwadowski, Piotr Lipiec, Kozłowski.
Bogdanka II: Kowalik – Majewski, Maleszyk, Klajda, Bujak (46 Tomasik), Bodziak, Flis, Wójcik, Mitaszka, Matić (78 Pokrywka), Jhonatan (89 Sowa).
Żółte kartki: Piotr Lipiec (R) – Wójcik, Jhonatan, Klajda (G). Sędziował: Arkadiusz Tymochowicz (Chełm). Widzów: 150.
Komentarze