Piłkarze Avii nie będą miło wspominać swojego ostatniego meczu ligowego w 2011 roku. Świdniczanie przegrali w sobotę u siebie z Orlętami Radzyń Podlaski 0:2.
12.11.2011 17:51
Podopieczni trenera Tomasza Wojciechowskiego mieli wielką szansę na objęcie fotelu lidera po rundzie jesiennej.
Paweł Pranagal i spółka musieli jednak pokonać Orlęta i liczyć, że w spotkaniu Stali Kraśnik z Siarką padnie remis.
Zawodnicy Avii nie potrafili spełnić pierwszego warunku i po dwóch zwycięstwach z rzędu musieli się pogodzić ze startą wszystkich trzech punktów.
W pierwszej połowie kibice w Świdniku nie obejrzeli żadnego gola. Zaraz po przerwie dał jednak o sobie znać Jurij Michalczuk. Najlepszy snajper ekipy z Radzynia Podlaskiego ładnym strzałem z kilkunastu metrów dał swojej drużynie prowadzenie.
A w 62 minucie napastnik z Ukrainy wyłożył piłkę, jak na tacy Łukaszowi Kępie, a ten z bliska podwyższył wynik na 2:0 dla podopiecznych Zbigniewa Grzesiaka.
– Uważam, że byliśmy lepszym zespołem od Avii. Wygraną zawdzięczamy jednak przede wszystkim naszej konsekwentnej grze. Gospodarze w pierwszej połowie bardziej starali się atakować, ale my spokojnie czekaliśmy na swoje szanse.
I kiedy się nadarzyły potrafiliśmy je wykorzystać. Końcówka rundy na pewno była dla nas bardzo udana, bo w sześciu ostatnich meczach uzbieraliśmy 15 punktów.
Co ciekawe na początku rundy graliśmy ładniej i stwarzaliśmy sobie więcej sytuacji pod bramką rywali. Teraz mamy ich nieco mniej, ale zdobywamy bramki i punkty. Ogólnie jesień możemy jednak uznać za bardzo udaną – mówi trener Zbigniew Grzesiak.
Pozytywnym akcentem pierwszą rundę zakończyło również Podlasie Biała Podlaska. Zespół Władimira Geworkjana ograł Karpaty Krosno 2:0 po trafieniach Donatasa Strockisa i Michała Sobiczewskiego.
Goście kończyli mecz w dziewiątkę, bo czerwone kartki obejrzeli Mateusz Woźniak i Paweł Sedlaczek. Ten pierwszy sprokurował zresztą jedenastkę.
Bialczanie dzięki trzem „oczkom” zajmują obecnie czwartą pozycję w tabeli.
Komentarze