Po pięciu kolejkach zespół z Dorohuska miał tylko osiem punktów i zajmował odległe dziewiąte miejsce. Na początku października drużyna w końcu odpaliła i od meczu z Unią Białopole (wygrana 2:1) odniosła siedem kolejnych zwycięstw.
(grom)
17.11.2011 14:07
W środku Kamil Sergijuk - kapitan Granicy Dorohusk (TOMASZ WIECZOREK)
W efekcie podopieczni Stanisława Cybulskiego zakończyli rundę jesienną na pierwszym miejscu.
– Nie ukrywam, że po remisie z Kłosem Chełm (1:1), w czwartej kolejce, usiedliśmy z trenerem i poważnie porozmawialiśmy – wspomina prezes Dariusz Kamola. – Powoli zaczynałem mieć wątpliwości, czy w końcu zaczniemy dobrze grać. Straty punktowe były spore.
Wychowankowie Granicy, w końcu, zaczęli grać jak z nut, zdobywając 21 punktów w siedmiu meczach. – Przed sezonem trener miał tak przygotować zespół, by ten złapał optymalną formę na mecze drugiej części rundy. Zawodnicy wytrzymywali kondycyjnie i w końcu zaczęli strzelać gole.
W wakacje Granica straciła dwóch kluczowych graczy: obrońcę Jarosława Kotowskiego i napastnika Kamila Olędra.
Klub postanowił walczyć, w większości, wychowankami. Do składu wskoczyli Michał Jabłoński, Jakub Turewicz, Adrian Jarosz i Tomasz Jenda.
– Na początku nie byliśmy zadowoleni, że beniaminek Victoria Żmudź podkupił nam piłkarzy z wyjściowej "11” – przyznaje Kamola.
– W trakcie rozgrywek okazało się to dobrym rozwiązaniem. W ten sposób zwolniło się miejsce dla młodych. Objawieniem jest Michał Jabłoński, który długo nie mógł wstrzelić się w bramkę rywali. Gdyby sztuka ta udała mu się już na początku rundy, miałby na koncie grubo ponad 20 bramek, a nie tylko 14.
Na półmetku przewaga Granicy nad drugim Hetmanem Żółkiewka wynosi dwa punkty, nad trzecią Victorią – trzy. – Wiosną będziemy walczyć o IV ligę – zapowiada prezes. – Infrastrukturę mamy nawet na III ligę. Budżet zamyka się w 60 tys. złotych, z czego 54 dała nam gmina.
Władze Dorohuska zapaliły zielone światło dla klubu. – Jeśli będzie awans, na pewno nie zostawimy klubu w potrzebie – deklaruje Wojciech Sawa, wójt Dorohuska.
Komentarze