Dziura w budżecie, mało chętnych do pracy w klubie i kulejąca organizacja – to problemy, z którymi na początek musi zmierzyć się nowy-stary prezes Lewartu.
MAREK WIECZERZAK
06.12.2011 14:01
Piłkarze Lewartu zajmują po rundzie jesiennej szóste miejsce w tabeli. Na zdjęciu: mecz z Omegą Star
W walnym zebraniu sprawozdawczo-wyborczym wzięło udział jedynie 25 członków lubartowskiego klubu. W zarządzie nie doszło do wielkich zmian.
Najważniejsze funkcje, prezesa i wiceprezesa, zachowały te same osoby: Janusz Mitura i Daniel Cieśla. Drugim wiceprezesem został Piotr Podleśny, który ma odpowiadać za sprawy organizacyjne.
Wiadomo już, że z wypożyczenia do Bogdanki wróci Damian Maleszyk. Łęcznianie uznali, że nie będą mieli z niego pożytku. Inaczej wygląda sytuacja z Łukaszem Mitaszką, któremu również skończyło się wypożyczenie i teraz Bogdanka musi dokonać transferu definitywnego. Zawodnik ma dziś negocjować warunki indywidualnego kontraktu.
– Pracujemy nad tym transferem, bo Łęczna jest nim zainteresowana – mówi Grzegorz Białek, trener Lewartu.
– Myślę, że dla dobra Łukasza lepiej byłoby gdyby pozostał w Bogdance. To dla niego szansa rozwoju. Nie ukrywam też, że liczymy na zysk z jego sprzedaży, który podreperowałby klubowe finanse.
Z informacji podanych przez tygodnik „Lubartowiak” wynika, że klub zakończy rok ze stratą 38 tys. zł. – W rzeczywistości dług jest nawet większy. Są zaległości w wypłacie wynagrodzeń wobec mnie i zawodników. Kulejemy nie tylko finansowo, ale i organizacyjnie – przyznaje Białek.
Szkoleniowiec nie chce zdradzić, jaką kwotę klub zmierza uzyskać z transferu Mitaszki. Mówi jedynie, że ma to pozwolić mu wyjść na prostą. Według naszych informacji nie będzie to jednak więcej niż 5-10 tys. zł.
Dlatego następny w kolejce do sprzedaży jest utalentowany bramkarz Damian Podleśny. 16-latkiem interesuje się m.in. GKS PGE Bełchatów (Młoda Ekstraklasa). – Ale oczywiście niczego nie będziemy robić na siłę – zastrzega Białek.
Pieniądze z ewentualnych transferów mają pójść nie tylko na spłatę długów, ale też na nowych piłkarzy do kadry IV-ligowca.
– Potrzebujemy ludzi do każdej formacji oprócz bramkarza. Mają to być wzmocnienia, ale też uzupełnienia składu: obrońca, po dwóch pomocników i napastników – podkreśla trener Lewartu.
Białek liczy również, że uda mu się namówić do gry na wiosnę Borysa Kaczmarskiego, Paweł Pszczoła wróci z pracy zagranicą, a Michał Wilkołek wyleczy kontuzję. Zespół będzie walczył o jak najwyższą lokatę, choć o awansie do III ligi kibice w Lubartowie mogą na razie zapomnieć.
Piłkarze Lewartu na razie odpoczywają. Treningi zakończyły się dla nich wraz z końcem listopada. Ich wznowienie zaplanowano na 9 stycznia.
Potem czeka ich dziewięć sparingów. Pierwszy, 21 stycznia, z GKS Dąbrowica a kolejne z Bogdanką II (28.01), Granicą Dorohusk (4.02), Lublinianką-Wieniawą (11.02), Stalą Kraśnik (18.02), Orlętami Radzyń Podlaski (22.02), Ruchem Ryki (25.02), Chełmianką (3.03) i Avią Świdnik (10.03).
Komentarze