Sędzia miał pijacką wpadkę. Ale nie ma na niego sposobu
Od dwóch lat wymiar sprawiedliwości nie może sobie poradzić ze sprawą byłego prezesa lubelskiego sądu rejonowego podejrzanego o jazdę po pijanemu i napaść na policjanta - czytamy w Gazecie Wyborczej Lublin.
- 27.12.2011 08:17
Włodzimierz K. w listopadzie 2009 roku jechał pod prąd ulicą jednokierunkową w Kraśniku. Policja informowała wtedy, że kierowca był agresywny i uderzył policjanta w głowę. Nie zgodził się na badanie alkomatem. Po pobraniu krwi w szpitalu okazało się, że ma ponad 3 promile alkoholu.
Sędzia rok temu stracił chroniący go immunitet. Ale od tamtego czasu prokuratura nie była w stanie postawić mu zarzutów jazdy po pijanemu, naruszenia nietykalności cielesnej policjanta i znieważenia funkcjonariuszy - podaje Gazeta Wyborcza Lublin.
Sędzia nie stawił się bowiem na żadne z zaplanowanych przesłuchań. Tłumaczył, że jest chory albo za późno odebrał wezwanie. Prokuratura ostatecznie złożyła więc wniosek do sądu o doprowadzenie Włodzimierza K. na przesłuchanie przez policję. Sąd ustalał już trzykrotnie terminy posiedzeń, ale za każdym razem mężczyzna na nie się nie stawiał. Następny termin został wyznaczony na 6 lutego.
Sprawa prowadzona przez lubelską prokuraturę, to nie jedyne problemy sędziego. Sprawę dyscyplinarną ma w Białymstoku. Tamtejszy sąd próbował ją rozpocząć już sześć razy. Bezskutecznie.
Reklama
















Komentarze