Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

GKS Bogdanka Łęczna - Arka Gdynia, w niedzielę o godz. 11.45

Obie drużyny dzielą w tabeli zaledwie dwa punkty, obie mają aspiracje sięgające awansu. Jeżeli GKS Bogdanka i Arka Gdynia na poważnie myślą o tym, żeby w następnym sezonie zagrać w T- Mobile Ekstraklasie, nie mogą pozwolić sobie na porażkę. Remis nie zadowoli nikogo.
GKS Bogdanka Łęczna - Arka Gdynia, w niedzielę o godz. 11.45
W niedzielnym spotkaniu bardzo wiele będzie zależało od Wojciecha Łuczaka, który wiosną, obok Veljko
– W drużynie panuje bojowa atmosfera. Wszyscy jesteśmy nastawieni na ostrą walkę przez dziewięćdziesiąt minut, ale nie sądzę, żeby to spotkanie miało zadecydować o awansie – mówi Paweł Magdoń, obrońca Bogdanki. – Po meczu z Arką do końca rozgrywek zostanie jeszcze sześć kolejek. Żeby wywalczyć promocję musimy wygrywać wszystkie mecze, nie tylko u siebie, ale też na wyjeździe – dodaje były reprezentant Polski. Tyle, że zdobywanie punktów poza własnym stadionem jest w tym sezonie największym problemem "zielono-czarnych”. W czternastu spotkaniach wygrali tylko trzy razy, gromadząc czternaście "oczek” – najmniej spośród wszystkich zespołów z czołówki. W rundzie wiosennej podopieczni Piotra Rzepki wygrali na wyjeździe z KS Polkowice 4:1, ale później przyszły porażki 0:1 z GKS Katowice i 1:3 z Wisłą Płock przed tygodniem. – Nafciarze mieli sporo szczęścia, bo długimi fragmentami siedzieliśmy na nich, stwarzaliśmy sobie dogodne sytuacje, ale zamiast strzelić wyrównująca bramkę, straciliśmy piłkę i trzeciego gola. Tym razem nie popełnimy takiego błędu. Mam nadzieję, że na trybunach pojawi się sporo kibiców, którzy dopingiem poniosą nas do zwycięstwa w tym arcyważnym spotkaniu – dodaje Radosław Bartoszewicz, pomocnik GKS. Oba zespoły przystąpią do niedzielnego meczu w najsilniejszych składach. W Arce może zagrać aż czterech piłkarzy, związanych wcześniej z klubem z Łęcznej. Wallace, który trafił do Trójmiasta zimą oraz Sławomir Mazurkiewicz i Janusz Surdykowski mają pewne miejsce w pierwszym składzie, a z roli dżokera przyzwoicie wywiązuje się Bartłomiej Niedziela. – Sentymentów nie będzie, ale na pewno wrócą wspomnienia, bo bardzo miło kojarzę Lubelszczyznę. Spotkanie z byłymi kolegami będzie też świetną okazją, żeby się przełamać, bo na razie jestem na bakier ze skutecznością. Kto wie, może w Łęcznej strzelę ze dwie bramki – zastanawia się Surdykowski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama