Reklama
Matka Madzi: Rutkowski mnie wykorzystał
– Mam żal o to, że (Krzysztof Rutkowski - red.) wykorzystał nas do zrobienia sobie reklamy i że osłaniał się nami – mówi w wywiadzie dla \"Super Expressu” Katarzyna W., matka małej Madzi z Sosnowca.
- 19.05.2012 09:07

– Na przykład pan Krzysztof zaproponował nam konferencję w tym samym czasie, gdy sąd ogłaszał wyrok skazujący go. Użył mnie jako piłeczki do odbicia w stronę prokuratury, że niby wszystko jest sfingowane i prokuratura postępuje niegodziwie. Dlatego absolutnie nie chcę mieć z nim nic wspólnego – podkreśla.
Katarzyna W. pytana, dlaczego nie chciała się przebadać wykrywaczem kłamstw, odpowiada: – Pierwsza próba i tak nie doszłaby do skutku, bo byłam w fatalnym stanie. Nawet pan, który przeprowadzał badanie, powiedział, że to nie ma żadnego sensu. A druga próba, jak się okazało, to była próba medialna. Przed bramą stał wóz TVP, wszędzie kręciły się pismaki. Krzysztof (Rutkowski - przyp. red.) chciał zarabiać na nas pieniądze.
Matka Madzi uważa, że Krzysztof Rutkowski na całej sprawie zrobił sobie \"niezłą reklamę i przesadził”. Pytana, w którym momencie właściciel biura detektywistycznego przekroczył granicę, odpowiada: – Jak wylądowałam w areszcie. Powinien już dać spokój. Powinien zmienić branżę na rozrywkową, bo się w niej chyba lepiej czuje.
Mała Magda zaginęła 24 stycznia. Jej matka sugerowała, że dziecko zostało porwane. Potem podała, że dziewczynka zmarła po uderzeniu o próg w mieszkaniu, a ciało zostało ukryte. Katarzyna W. wskazała miejsce ukrycia zwłok. Spędziła blisko dwa tygodnie w areszcie.
Prokuratura zarzuciła jej nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka, powiadomienie o niepopełnionym przestępstwie (rzekomego porwania) oraz tworzenie fałszywych dowodów (kierowanie śledztwa przeciwko rzekomemu porywaczowi). Grozi jej pięć lat więzienia.
Prokuratura wciąż bada, czy śmierć dziewczynki nie była wynikiem celowego działania oraz czy w całej sprawie brał udział ktoś oprócz Katarzyny W.
Reklama













Komentarze