Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Ojciec i syn zginęli na drodze ekspresowej. Kierowca oczyszczony z zarzutu

Mieli kamizelki odblaskowe, trójkąt ostrzegawczy i niemal udało im się dokończyć wymianę koła w swoim busie, którym zamierzali dotrzeć do Belgii. Nie dotarli. Na S17 wjechała w nich ciężarówka. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Prokuratura obwiniła wyłącznie ofiary. Ukraiński kierowca wyszedł na wolność.
ciężarówka

Źródło: policja

To miała być zwyczajna podróż za granicę, do pracy budowlanej w Belgii. Pan Grzegorz (49 l.)  takie kontrakty realizował od kilkunastu lat, od kilku zabierał ze sobą starszego syna, Krystiana (28 l.). Zapakowali prowiant na drogę, niezbędne narzędzia, gotówkę w obcej walucie i późnym wieczorem 30 sierpnia 2025 roku mężczyźni wyruszyli z Liśnika Małego w powiecie kraśnickim w długą drogę. 

Przejechał tuż obok busa

Ich biały bus marki renault dotarł do ekspresowej obwodnicy Lublina, ale kilka kilometrów po jej opuszczeniu, gdy byli już na S17, na jezdni w stronę Warszawy, gdy na wysokości Sieprawic poczuli, że złapali gumę. Zjechali na pas awaryjny i postanowili zmienić koło. Ruch był niewielki, mieli przy sobie pneumatyczny klucz, uznali, że poradzą sobie sami. Założyli odblaskowe kamizelki, ustawili trójkąt ostrzegawczy i przystąpili do pracy. Udało im się zdjąć koło z przebitą oponą i założyć zapasowe. Dokręcić śrub już nie zdążyli. 

fot. policja

Tą samą jezdnią, jej prawym pasem, w stronę Warszawy jechała ciężarowa scania z przyczepą do przewozu samochodów. Za jej kierownicą siedział 31-letni Anatolii U., obywatel Ukrainy. Mężczyzna po fakcie tłumaczył, że widział busa, ale znajdujących się na jezdni mężczyzn, którzy zmieniali koło - już nie. 

Przejechał blisko zaparkowanego auta śmiertelnie potrącając obydwu polskich obywateli. Bus zajmował niemał całą szerokość pasa. Żeby dokręcić koło musieli znajdować na jezdni. Dlaczego, widząc nadjeżdżającą ciężarówkę, nie zeszli dla swojego bezpieczeństwa na pas awaryjny? I dlaczego kierowca, mimo kamizelek jakie mieli na sobie, włączonych świateł awaryjnych w busie, trójkąta - nie zdecydował się na chociaż częściowej korektę swojego toru jazdy? Odpowiedzi na pytania już nie poznamy. 

Ofiary wypadku pod wpływem siły uderzenia przez ciężarówkę zostały popchnięte na bok swojego busa. Ich ciała zatrzymały się kilkanaście metrów dalej. Na jezdni nie było śladów hamowania. Wezwano policję, pogotowie, straż. Funkcjonariusze do rana zabezpieczali dowody. Kierowcy jeździli objazdami. Ukraiński kierowca był trzeźwy. 

fot. policja
Groziło 8 lat

31-latek został aresztowany pod zarzutem spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym poprzez naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Lubelscy śledczy uznali, że jadąc prawym pasem nie zachował należytej ostrożności i bezpiecznego odstępu od samochodu stojącego na pasie awaryjnym. Obcokrajowiec po przesłuchaniu trafił za kratki. Sąd zgodził na trzy miesiące aresztu. Obawiano się, że w innym przypadku może uciec z Polski, zwłaszcza, że groziło mu 8 lat więzienia. 

Tydzień po tragicznym zdarzeniu, w sobotę, 6 września, na cmentarzu parafialnym w Gościeradowie pogrążona w smutku rodzina w obecności sąsiadów, mieszkańców gminy Trzydnik Duży, pochowała Grzegorza i Krystiana. Pod postem informującym o dacie pogrzebu szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy z wyrazami współczucia i słowami otuchy dla bliskich, w tym pani Anny, która w jedną noc straciła męża i syna. 

Anatolii U. fot. policja
Prokuratura zmienia zdanie

Niespodziewanie, w czwartek, 20 listopada, obywatel Ukrainy dostaje zgodę na opuszczenie aresztu i wychodzi na wolność. Prawdopodobnie wyjeżdża z kraju. Nie mija wtedy nawet pełne trzy miesiące zastosowanego na początku września środka zapobiegawczego. Decyzja zapada na wniosek prokuratora prowadzącego postępowanie z Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ

- Widocznie ustały przesłanki stojące za koniecznością jego dalszego stosowania - mówi nam Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. 

Niecały miesiąc później, w piątek 19 grudnia, śledztwo zostaje zakończone. 

- Prokurator podjął decyzję o umorzeniu postępowania wobec stwierdzenia, że podejrzany obywatel Ukrainy, Anatolii U. nie popełnił zarzucanego mu czynu - informuje Marcin Kozak. 

"Nie miał fizycznej możliwości uniknięcia"

Jak wygląda uzasadnienie? 

- Kluczowym dowodem w sprawie była szczegółowa opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Z dokonanej analizy wynika jednoznacznie, że kierujący ciągnikiem siodłowym marki scania nie miał fizycznej możliwości uniknięcia potrącenia pieszych, którzy znajdowali się w pobliżu pojazdu marki renault - czytamy w przekazanej nam korespondencji. 

Lubelscy śledczy całą winą tego tragicznego zdarzenia obarczyli ofiary

- Wyłączną przyczyną tragicznego zdarzenia było nieprawidłowe zachowanie samych pokrzywdzonych, którzy znajdowali się na jezdni w warunkach nocnych w sposób naruszający zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym - ocenili. 

Na skutek takiej decyzji prokuratury, Anatolii U. został oczyszczony z zarzutu spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. 

fot. policja


Co robić, gdy spotka nas awaria na drodze ekspresowej

O tym jak się zachować, gdy nasz samochodów ulega awarii na drodze ekspresowej lub autostradzie zapytaliśmy rzecznika lubelskiego oddziału GDDKiA, Łukasza Minkiewicza. 

- Najważniejsze, żeby zjechać na pas awaryjny, włączyć światła awaryjne oraz w odpowiedniej odległości za pojazdem, jeśli sytuacja na to pozwala, ustawić trójkąt ostrzegawczy. Warto powiadomić również służby drogowe dzwoniąc pod numer 19 111. Wtedy my wysyłamy na miejsce pojazd, który zabezpiecza miejsce zdarzenia - tłumaczy nasz rozmówca. Taka usługa jest bezpłatna. 

- Należy również pamiętać o tym, że czekając na fachową pomoc należy opuścić pojazd i udać się za barierki - podkreśla. Rzecznik lubelskiej GDDKiA przypomina jednocześnie o tym, że zarządca drogi ekspresowej nie oferuje ściągania unieruchomionych pojazdów z drogi. Zamówienie i opłacenie lawety leży po stronie kierowcy. 

W przypadku zamiaru samodzielnej wymiany koła (która nie jest jednoznacznie zabroniona jeśli odbywa się na pasie awaryjnym) należy zachować szczególną ostrożność. Nie należy w takim przypadku wychodzić obrysem ciała na jezdnię, a najlepiej robić to dopiero wtedy, gdy miejsce zabezpiecza oznakowany pojazd służby drogowej. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama