W środę zostaną rozegrane półfinałowe mecze Pucharu Polski na szczeblu województwa lubelskiego. Zmierzą się w nich: Orlęta Radzyń – Chełmianka oraz AMSPN Hetman – GKS Bogdanka II
11.06.2012 00:28
Konrad Król (z prawej) ma małe szanse, żeby w meczu z Chełmianką wybiec na boisko (MACIEJ KACZANOWSK
Oba mecze rozpoczną się o godz. 17. Z kolei finał zaplanowano na kolejną środę, 20 czerwca na godz. 17.30. Gospodarzem decydującego spotkania będzie zespół grający w niższej lidze.
Ciekawie powinno być zwłaszcza w pojedynku trzecioligowców. Obie drużyny będą chciały zakończyć sezon pozytywnym akcentem. Dla podopiecznych trenera Artura Bożyka starcie z Orlętami będzie bardzo ważne, bo po spadku do IV ligi wielu piłkarzy zagra o swoją przyszłość w ekipie „biało-zielonych”.
– Nie myślimy jeszcze o kolejnych rozgrywkach, bo ciągle mamy coś do zrobienia. Chcemy powalczyć o zdobycie pucharu i uważam, że nie stoimy na straconej pozycji. Czy coś wiadomo odnośnie spraw kadrowych?
Na razie nikt się nie określał, czy zostaje. Myślę, że dużo powie nam właśnie najbliższe spotkanie – mówi trener Chełmianki Artur Bożyk, ktory 14 czerwca spotka się z prezesem Grzegorzem Gardzińskim, aby ustalić warunki współpracy w przyszłym sezonie. Są duże szanse, że w lecie nie będzie zmiany na ławce trenerskiej.
W lidze obie ekipy zaliczyły po jednym zwycięstwie. Bartłomiej Porzyc i spółka wygrali przed własną publicznością 2:1, a na wyjeździe, dwa tygodnie temu polegli 1:3. Ta porażka pozbawiła praktycznie Chełmiankę szans na utrzymanie. Jak do meczu Pucharu Polski podchodzą radzynianie?
– Na pewno poważnie. Po ostatnim meczu piłkarze dostali trzy dni wolnego i po raz pierwszy spotkamy się na treningu w poniedziałek. Wtedy okaże się, z kogo nie będę mógł skorzystać. Wiadomo jednak, że nie zagrają: Erwin Nowik i Konrad Król, a do tego nasz junior Piotr Struski, który ma problem z kostka. Nie będę miał raczej wielkiego pola manewru, jednak chciałbym dać szansę kilku zawodnikom, którzy w lidze grali nieco rzadziej. Czemu nie udało się nam wywalczyć awansu?
Myślę, że wpływ na naszą grę miały kontuzje ważnych zawodników, a do tego wąska kadra. Chyba, kiedy pojawiła się duża szansa, żeby powalczyć o II ligę to nie do końca potrafiliśmy sprostać tej presji – tłumaczy szkoleniowiec Orląt, który nie wie, czy zostanie w Radzyniu w kolejnym sezonie.
– Skupiam się na pozytywnym zakończeniu sezonu, bo uważam, że stać nas na zdobycie pucharu. A co będzie dalej okaże się po rozmowach z prezesem – dodaje trener Grzesiak.
Komentarze