Andrzej Kozak nadal będzie trenerem Budowlanycb
Tak słabej wiosny kibice rugby w Lublinie już dawno nie przeżywali. Budowlani Lublin, na sześć rozegranych spotkań nie wygrali ani jednego. W minioną sobotę przegrali także batalię o piąte miejsce, ulegając 5:45 w Sochaczewie z Orkanem.
- 13.06.2012 18:20

Na tak mało przyjemny bieg zdarzeń złożyło się kilka czynników. Najważniejszym są sprawy kadrowe. Przed rundą rewanżową w zespole z LSM zabrakło dziewięciu zawodników z podstawowego składu.
Wymienić tu należy tych najbardziej znanych: braci Jakuba i Bartłomieja Jasińskich, Rafała Szrejbera, Rafała Janeczkę, Pawła Piwnickiego czy Piotra Psuja. Odbiło się to niekorzystnie na możliwościach sportowych lubelskiej piętnastki.
– Nie tak łatwo uzupełnić takie luki – podkreśla reprezentant Polski Stanisław Niedźwiecki. – Młodzież, choć wykazywała się ambicją, nie potrafiła sprostać wymogom seniorskim na poziomie ekstraligi. Pamiętam, że po wywalczeniu brązowego medalu w 2003 trafił nam się także nieudany sezon. Najważniejsza przyczyna była taka sama jak obecnie. Wówczas wchodziłem do zespołu seniorów.
Trener Andrzej Kozak dodaje: – Bardzo niekorzystne były też zawirowania, na przełomie stycznia i lutego, związane z tym, którzy kolejni zawodnicy opuszczą nasz zespół. To wpłynęło destrukcyjnie na proces treningowy w okresie przygotowawczym. Niezwykle ważne były także kontuzje. Zakończony sezon trzeba uznać za nieudany. Tylko trzy wygrane, na 15 spotkań to bardzo słaby wynik.
Co będzie dalej? Lubelski szkoleniowiec zdecydował się na pozostanie na swoim stanowisku. Nadchodzące wakacje mogą jednak przynieść kolejne straty. – Wszystko zależeć będzie od tego, w jakim składzie rozpoczniemy okres przygotowawczy – tłumaczy Kozak.
– Klub ma ograniczone możliwości przetargowe w rozmowach z nowymi lub obecnymi zawodnikami. Najważniejsze byłoby pozyskanie sponsorów, którzy mogliby zaproponować naszym zawodnikom stabilną pracę w regionie.
Tak robią inne kluby. U nas rugby wciąż jest sportem amatorskim. Zawodnicy muszą z czegoś żyć, dlatego nie wiemy, czy ta młodzież, która weszła do drużyny wiosną będzie miała przy kim się uczyć.
Zapewne finansowi potentaci rugby w Polsce zabiegać będą o \"wyrwanie” kolejnych, zdolnych lubelskich graczy. W Budowlanych zostali jeszcze znani reprezentanci: Wojciech Piotrowicz, Michał Węzka czy Stanisław Niedźwiecki.
– Jestem w komfortowej sytuacji, mam w Lublinie pewną pracę. Na dziś zostaję w Budowlanych. Zdaję sobie jednak sprawę, że propozycje od klubów niebawem powinny się pojawić – przyznaje Niedźwiecki.
Reklama
















Komentarze